Kluczowe ustalenia

  • Sprzedaż przygotowuje spółka CPK, a nie bezpośrednio Skarb Państwa czy PKP S.A. Chodzi o kontrolny pakiet akcji Torpolu — czyli taką część akcji, która daje realną kontrolę nad spółką (niekoniecznie ponad połowę) — i wynika z doniesień prasowych z czerwca i lipca 2026. To CPK trzyma ten pakiet.
  • Decyzja o ewentualnej sprzedaży akcji może zapaść jeszcze w lipcu 2026 — termin potwierdził wiceminister. Słowo „ewentualnej" jest tu ważne: nic nie jest jeszcze przesądzone.
  • Wartość pakietu szacowana jest na około 600 mln zł.
  • Głównym możliwym kupującym jest polska grupa Mirbud — już dziś akcjonariusz Torpolu (czyli współwłaściciel części akcji). Sama grupa zapewnia jednak, że rozmów nie prowadzi, a wycenę spółki uważa za wysoką.
  • Sprzedaż to część większego planu: minister aktywów państwowych Wojciech Balczun ogłosił powrót do prywatyzacji przez giełdę (czyli sprzedaży państwowych spółek inwestorom) i listę co najmniej 10 spółek bez znaczenia strategicznego.
  • Boom kolejowy jest realny: docelowe roczne nakłady PKP PLK mają sięgać około 20 mld zł, a CPK planuje prawie 100 przetargów kolejowych w latach 2026–2028.

Przyszłość Torpolu rozstrzygnie się w lipcu — są chętni na pakiet CPK

Źródło: pb.pl


Kontekst i tło

Torpol to jedna z czołowych polskich firm budujących linie kolejowe. Numerem jeden na tym rynku jest grupa Budimex — jedyna z udziałem dwucyfrowym, czyli powyżej 10 procent całego rynku — ale Torpol należy do ścisłej czołówki, obok Trakcji i ZUE.

Kontrolny pakiet akcji Torpolu (ta część, która daje kontrolę nad firmą) znalazł się w rękach spółki Centralny Port Komunikacyjny. I to właśnie CPK — a nie bezpośrednio Skarb Państwa — jest tu sprzedającym.

Moment budzi pytania. Transakcja miałaby dojść do skutku tuż przed falą największych od lat inwestycji kolejowych. Dlatego część komentatorów pyta, czy państwo nie pozbywa się cennego wykonawcy w najgorszym możliwym momencie. Głos w sprawie zabrał dr Damian Kaźmierczak z Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa (PZPB). Jego zdaniem warto dociekać, z czego wynikają takie decyzje — choć jednocześnie sam podaje argumenty za sprzedażą.

Dr Damian Kaźmierczak (PZPB) komentuje sprzedaż Torpolu

Źródło: rynekinfrastruktury.pl


Szczegółowa analiza

Kto sprzedaje i za ile. Sprzedającym jest spółka CPK, która trzyma kontrolny pakiet Torpolu — nie robi tego ani bezpośrednio Skarb Państwa, ani PKP S.A. Wartość pakietu przeznaczonego do sprzedaży szacowana jest na około 600 mln zł, a decyzja — jak zapowiada ministerstwo — może zapaść jeszcze w lipcu 2026. Temat jest politycznie gorący: część opozycji zapowiada sprzeciw wobec transakcji. Ale sam fakt, że przygotowania trwają, potwierdzają zgodnie i oficjalne wypowiedzi, i kolejne redakcje gospodarcze.

Kto chce kupić. Naturalnym kandydatem jest Mirbud — polska grupa budowlana, która jest już akcjonariuszem Torpolu i wcześniej dokupowała jego akcje. Mirbud potwierdza, że interesuje go kupno kolejnych akcji, ale równocześnie zapewnia, że rozmów nie prowadzi i uważa wycenę Torpolu za wysoką. Rynek sondowały też firmy z Azji i Afryki — jednak, jak oceniają obserwatorzy branży, szanse na sprzedaż im akcji takiej spółki są niewielkie. Zdaniem dr. Kaźmierczaka Torpol w wyniku transakcji nie trafi do podmiotu spoza Unii Europejskiej.

Argumenty za sprzedażą. Transakcja nie jest pojedynczym ruchem — to element polityki właścicielskiej rządu, czyli tego, co państwo robi ze spółkami, które ma. Minister Wojciech Balczun ogłosił powrót do prywatyzacji przez giełdę i przygotowanie listy co najmniej 10 spółek Skarbu Państwa, które nie mają znaczenia strategicznego (czyli takich, nad którymi państwo nie musi trzymać kontroli). Dr Kaźmierczak z PZPB argumentuje, że państwo nie musi kontrolować aż sześciu spółek wykonawczych w segmencie kolejowym i że warto ten zestaw uporządkować — to główny merytoryczny argument zwolenników sprzedaży.

Kondycja Torpolu. Spółka jest sprzedawana w dobrej formie. W 2025 roku Torpol wypracował 78,1 mln zł zysku netto (zysku, który zostaje po odliczeniu wszystkich kosztów i podatków). Jego portfel zamówień — czyli zlecenia już zakontraktowane i czekające na wykonanie — odbudowano do poziomu około 3,84–3,99 mld zł netto. W marcu 2026 oferta Torpolu o wartości 3,6 mld zł została uznana za najkorzystniejszą w przetargu PKP PLK na przebudowę linii średnicowej w Warszawie. Firma dzieli się też zyskiem z akcjonariuszami: za 2025 rok wypłaca 3,39 zł dywidendy na akcję (dywidenda to część zysku wypłacana właścicielom akcji), z dniem ustalenia prawa 3 lipca i wypłatą 17 lipca 2026 — czyli akurat w okolicach spodziewanej decyzji o sprzedaży.

Wyniki finansowe i portfel zamówień grupy Torpol

Źródło: nbi.com.pl

Skala boomu kolejowego. Tłem całej sprawy jest fala inwestycji. Docelowe roczne nakłady PKP PLK na inwestycje kolejowe mają sięgać około 20 mld zł. Do tego dochodzi Centralny Port Komunikacyjny, który planuje otworzyć prawie 100 przetargów kolejowych w latach 2026–2028 — w tym wybór wykonawców robót dla linii dużych prędkości LK85 Warszawa–Łódź. Dla wykonawców takich jak Torpol oznacza to lata pełnego portfela zleceń. I to właśnie ta perspektywa sprawia, że moment sprzedaży spółki budzi tyle emocji.


Podsumowanie

Doniesienia o sprzedaży Torpolu to nie plotka — przygotowania potwierdzają zarówno wypowiedzi rządu, jak i kolejne redakcje gospodarcze. Kontrolny pakiet sprzedaje spółka CPK, a nie bezpośrednio Skarb Państwa; wartość szacowana jest na około 600 mln zł, a decyzja może zapaść jeszcze w lipcu 2026. Najbardziej prawdopodobnym kupującym jest polski Mirbud, a według branżowych ekspertów spółka nie trafi poza Unię Europejską. Sprzedaż wpisuje się w szerszy plan prywatyzacji przez giełdę, choć budzi spór, bo następuje tuż przed falą kolejowych inwestycji: PKP PLK zmierza ku 20 mld zł rocznych nakładów, a CPK szykuje niemal 100 przetargów na lata 2026–2028. Torpol jest przy tym w dobrej sytuacji finansowej — z zyskiem 78,1 mln zł za 2025 rok i pełnym portfelem zamówień.