Kluczowe ustalenia
- W projekcie założeń do budżetu na 2027 rok, przekazanym Radzie Dialogu Społecznego (to zespół, w którym rząd rozmawia z pracodawcami i związkami) około połowy lipca 2026, rząd przyjął prognozowany wskaźnik waloryzacji na poziomie ok. 3,48 proc. od 1 marca 2027. Waloryzacja to coroczna, ustawowa podwyżka emerytur i rent — wynika z propozycji rządu.
- NBP nie ustala ani nie ogłasza wskaźnika waloryzacji. Bank publikuje w Raporcie o inflacji tylko projekcje (czyli prognozy) inflacji CPI oraz tempa wzrostu wynagrodzeń. Krążąca w mediach liczba ok. 4,46 proc. to jedynie wyliczenie pochodne z tych prognoz — a nie oficjalny „drugi wskaźnik”.
- Ostateczny, wiążący wskaźnik nie jest jeszcze znany. Ustali go GUS na podstawie twardych danych o inflacji emeryckiej i realnym wzroście płac za cały 2026 rok. Te dane pojawią się na przełomie stycznia i lutego 2027.
- Rządowe 3,48 proc. jest niższe niż ostatnie waloryzacje: ok. 5,3 proc. w 2026 r., 5,5 proc. w 2025 r. i rekordowe 14,8 proc. w 2023 r. Bliżej mu do poziomu 4,24 proc. z 2021 r.
- Przy wskaźniku 3,48 proc. minimalna emerytura wzrosłaby o ok. 68,85 zł brutto — z 1978,49 zł do ok. 2047,34 zł brutto — jak wyliczył rząd.
- Szacowany koszt waloryzacji w 2027 r. przy 3,48 proc. to ok. 16,7 mld zł — chodzi o świadczenia w systemach ZUS i KRUS (to drugi z nich obsługuje emerytury i renty rolników).
Kontekst i tło
Wysokość waloryzacji nie jest widzimisię rządu ani banku centralnego — liczbę wyznacza ustawa. Zgodnie z mechanizmem wskaźnik to średnioroczny wzrost cen towarów i usług, które kupują gospodarstwa emerytów i rencistów (tzw. inflacja emerycka — inflacja liczona osobno dla koszyka zakupów seniorów) w roku poprzednim. Do tego dokłada się jeszcze co najmniej 20 proc. realnego wzrostu przeciętnego wynagrodzenia w tym samym roku.
Dlatego waloryzacja ma charakter przede wszystkim odtworzeniowy — jej głównym celem jest ochrona świadczeń przed utratą wartości z powodu inflacji. Realny wzrost siły nabywczej daje dopiero ta ustawowa dokładka liczona od wzrostu płac. Gdy inflacja spada, spada też wskaźnik. Widać to w danych: po latach wysokiej inflacji (14,8 proc. w 2023 r.) kolejne waloryzacje wyraźnie wyhamowały.
Żeby zrozumieć spór o liczby, trzeba pamiętać o jednym: w połowie 2026 roku żadna z podawanych wartości nie jest jeszcze ostateczna. Rządowe 3,48 proc. to założenie planistyczne, przyjęte tylko po to, żeby skonstruować budżet. Liczby wyliczane z prognoz NBP to prognozy makroekonomiczne banku centralnego, przeliczone przez dziennikarzy i analityków na hipotetyczny wskaźnik. Jedno i drugie to szacunki — zweryfikuje je dopiero GUS na początku 2027 roku.
Szczegółowa analiza
Skąd bierze się rządowe 3,48 proc. Liczba pojawiła się w projekcie założeń do ustawy budżetowej na 2027 rok, który rząd przekazał Radzie Dialogu Społecznego około połowy lipca 2026 roku. To standardowy krok w procedurze budżetowej — resort finansów musi przyjąć jakąś prognozę wskaźnika, żeby oszacować, ile wyda na świadczenia. Jak podała forsal.pl, to propozycja oparta na prognozach rządowych, a nie przesądzona wartość. W kolejnych miesiącach będzie ona korygowana, w miarę jak spływać będą twarde dane.
Dlaczego mówi się, że NBP „podaje inną liczbę” — choć tak naprawdę jej nie podaje. Tu tkwi źródło całego zamieszania. Narodowy Bank Polski nie publikuje wskaźnika waloryzacji emerytur — to po prostu nie jest jego zadanie. Bank publikuje prognozy inflacji i tempa wzrostu wynagrodzeń w Raporcie o inflacji. Kiedy media chcą pokazać „alternatywny” scenariusz waloryzacji, biorą te prognozy i same wstawiają je do ustawowego wzoru. Tak powstaje liczba rzędu 4,46 proc. — ale jest to wyliczenie dziennikarskie z prognoz NBP, a nie konkurencyjny, oficjalny wskaźnik banku centralnego. Portal fakt.pl opisuje te wartości wprost jako prognozy, które „mogą być wyższe”, a nie jako ustalony fakt. Ważne: prognozy NBP są co jakiś czas aktualizowane, więc i wyliczona z nich liczba zmienia się z każdym kolejnym raportem — to nie jest stały punkt odniesienia.
Rozbieżność to nie sprzeczność prawna. Rząd i NBP odpowiadają za dwa różne dokumenty o różnym celu — jeden planuje budżet, drugi prognozuje inflację. Dlatego różnica między 3,48 proc. a wartościami wyliczanymi z prognoz NBP nie jest „błędem” żadnej ze stron. To po prostu efekt tego, że w różnych prognozach — sporządzonych w różnym momencie i w różnym celu — przyjęto inne ścieżki inflacji i płac. Rozstrzygnięcie przyniosą dopiero dane GUS: ostateczny wskaźnik na 1 marca 2027 zostanie policzony z rzeczywistej inflacji emeryckiej i realnego wzrostu wynagrodzeń za cały 2026 rok, a te odczyty GUS podaje na przełomie stycznia i lutego. Do tego czasu każda liczba — także rządowa — pozostaje prognozą.
Co waloryzacja oznacza w złotówkach. Przy rządowym wskaźniku 3,48 proc. minimalna emerytura wzrosłaby o ok. 68,85 zł brutto — z obowiązujących od marca 2026 roku 1978,49 zł do ok. 2047,34 zł brutto. Waloryzacja jest procentowa — czyli każdy emeryt dostaje podwyżkę proporcjonalną do wysokości swojego świadczenia, a kwota podwyżki najniższej emerytury to tylko punkt odniesienia dla tych najmniejszych świadczeń. Podwyżka minimalnej emerytury ma jeszcze jeden skutek: trzynasta emerytura jest wypłacana w wysokości najniższej emerytury obowiązującej od 1 marca, więc automatycznie rośnie razem z nią. Czternasta emerytura też jest powiązana z kwotą najniższego świadczenia — z tym że tu działa mechanizm „złotówka za złotówkę”, który zmniejsza dodatek po przekroczeniu progu dochodowego (ok. 2900 zł). Prościej: im wyższa emerytura powyżej tego progu, tym o tyle mniejsza czternastka.
Skala operacji. Koszt waloryzacji w 2027 roku przy wskaźniku ok. 3,48 proc., obejmujący świadczenia w systemie ZUS i KRUS, szacowany jest na ok. 16,7 mld zł. Dla emerytów ważna jest też strona praktyczna: waloryzacja następuje automatycznie od marca każdego roku, bez konieczności składania jakichkolwiek wniosków — podwyższone świadczenia trafiają na konta razem z marcową wypłatą.
Podsumowanie
W połowie 2026 roku nie ma jednej pewnej liczby mówiącej, o ile wzrosną emerytury w marcu 2027. Rząd na potrzeby budżetu przyjął ok. 3,48 proc., co przełożyłoby się na wzrost minimalnej emerytury o ok. 69 zł, do ok. 2047 zł brutto. NBP nie ogłasza żadnego wskaźnika waloryzacji — publikuje tylko prognozy inflacji i płac, z których media wyliczają inne, wyższe wartości. Różnica nie jest sprzecznością, lecz efektem zestawiania planu budżetowego z prognozą banku centralnego. Wiążący wskaźnik poznamy dopiero na przełomie stycznia i lutego 2027, gdy GUS poda twarde dane za cały 2026 rok.