Kluczowe ustalenia
- Włochy — gazeta w całości pisana przez AI. 18 marca 2025 r. dziennik Il Foglio dołączył do papierowego wydania czterostronicowy dodatek Il Foglio AI, pisany wyłącznie przez sztuczną inteligencję. Miał wychodzić miesiąc — a nowe teksty ukazywały się tam jeszcze 18 sierpnia 2026 r., czyli ponad 17 miesięcy później.
- Niemcy — algorytm z ludzkim nazwiskiem. Serwis Express.de podpisuje sygnaturą Klara Indernach teksty tworzone z pomocą AI i zapewnia, że przed publikacją sprawdza je człowiek. Niemieckie redakcje skrytykowały wydawcę za to, że dorobił do generatora wizerunek nieistniejącej dziennikarki.
- Ameryka Łacińska i Hiszpania — AI jako narzędzie weryfikacji, nie autor. Argentyńskie Chequeado zbudowało Chequeabota, brazylijskie Aos Fatos — bota Fátimę, a hiszpańska Maldita.es urosła w marcu 2020 r. z około 3 mln do prawie 10 mln unikalnych użytkowników miesięcznie (czyli osób, które w danym miesiącu odwiedziły serwis, liczonych bez powtórzeń).
- 2026 — redakcje prowadzone przez AI zaczęły wygrywać newsy. Magazyn WIRED opisał przypadki, w których serwis obsługiwany przez AI-reporterów wyprzedził ludzkie redakcje, a trafione teksty czytają dziesiątki tysięcy osób. Żeby zestawić skalę: najczęściej odwiedzany serwis informacyjny świata, BBC, miał 894,7 mln wizyt w maju 2026 r.
- Rynek przesuwa się niezależnie od tych eksperymentów. Zaufanie do wiadomości spadło do 37 proc., media społecznościowe po raz pierwszy wyprzedziły serwisy wydawców (54 do 51 proc.), a 10 proc. badanych w 48 krajach sięga po informacje przez narzędzia AI.
- Twardych danych o zasięgach brakuje. Poza Maldita.es i szacunkami WIRED nie znaleźliśmy publicznie dostępnych, weryfikowalnych liczb czytelników dla żadnego z opisanych projektów.
Kontekst i tło
Pytanie o „zagraniczny odpowiednik" zakłada, że gdzieś na świecie istnieje jeden gotowy format. W praktyce jest inaczej — redakcje rozwijają trzy osobne nurty, które łatwo ze sobą pomylić.
Pierwszy to media, w których sztuczna inteligencja sama pisze teksty — od włoskiego Il Foglio po całodobowy kanał informacyjny amerykańskiego Mirage. Drugi to organizacje weryfikujące fakty, które używają AI „pod maską": do wyłapywania twierdzeń nadających się do sprawdzenia, przepisywania nagrań na tekst i odsiewania powtórek. Trzeci, najliczniejszy, to farmy treści — serwisy produkowane masowo, bez redakcji i bez żadnej odpowiedzialności za to, co publikują.
Właśnie skala tego trzeciego nurtu tłumaczy nieufność wobec dwóch pierwszych. Firma NewsGuard, która śledzi takie serwisy, naliczyła we wcześniejszym zestawieniu ponad 900 stron informacyjnych generowanych przez AI w 16 językach — od arabskiego i chińskiego po tagalski i turecki. W marcu 2026 r. uruchomiła komercyjny strumień danych wykrywający farmy treści w czasie rzeczywistym, podłączony do platform kupujących reklamy — po to, żeby marki nie finansowały automatycznie takich stron. 20 sierpnia 2026 r. ośrodek Pew Research Center opublikował analizę udziału treści pisanych z użyciem AI w internecie, opartą na przeglądzie blisko pół miliona anglojęzycznych stron.

Źródło: pewresearch.org
Do tego doszły dwa nowe ograniczenia. Od 2 sierpnia 2026 r. unijne rozporządzenie o sztucznej inteligencji (oznaczone numerem 2024/1689, tzw. AI Act) nakazuje jasne oznaczanie treści wygenerowanych przez AI. A Google od dawna walczy z masowo produkowanymi treściami niskiej jakości — takie strony bywają usuwane z wyszukiwarki albo spychane niżej w wynikach. Zmienia się też sposób, w jaki ludzie docierają do informacji: platformy z generatywną AI (czyli takie, które same tworzą teksty czy obrazy) notują średnio 9,5 mld wizyt miesięcznie, o 70 proc. więcej niż rok wcześniej. A 11 sierpnia 2026 r. stowarzyszenie francuskiej prasy APIG złożyło skargę do krajowego urzędu ochrony konkurencji, zarzucając generowanym przez Google streszczeniom, że odbierają wydawcom ruch.
Szczegółowa analiza
Najgłośniejszym europejskim eksperymentem pozostaje Il Foglio AI. Włoski dziennik zapowiedział go 17 marca 2025 r. słowami „Da martedì 18 marzo in edicola e in digitale c'è un nuovo Foglio, fatto con un'intelligenza diversa: quella artificiale" („Od wtorku 18 marca w kioskach i w wersji cyfrowej jest nowy Foglio, zrobiony inną inteligencją: sztuczną"). Wydanie miało cztery strony i wychodziło od wtorku do piątku przez miesiąc. Pomysłodawcą był redaktor naczelny Claudio Cerasa, który kieruje gazetą od 2015 r. Jak opisał magazyn Columbia Journalism Review, Cerasa osobiście wpisywał polecenia do ChatGPT, a jego motywacją była — jak twierdzi — ciekawość, nie prowokacja.

Źródło: ilfoglio.it
Miesiąc później, 14 kwietnia 2025 r., gazeta opublikowała podsumowanie zatytułowane „Un bilancio del nostro Foglio AI" („Bilans naszego Foglio AI") — w formie rozmowy Cerasy z samą sztuczną inteligencją. I na tym eksperyment powinien się skończyć. Nie skończył się. Sekcja Il Foglio AI działa nadal, ma osobną wersję po angielsku z adnotacją „Translated by AI" („przetłumaczone przez AI"), a 1 sierpnia 2026 r. ukazał się tam tekst, w którym redaktor naczelny opowiada o wydaniu AI — a algorytm prosi go o drugi wywiad. Najnowszy materiał w tej sekcji nosi datę 18 sierpnia 2026 r. Eksperyment zapowiadany na cztery tygodnie trwa więc ponad siedemnaście miesięcy — i to jest jego najmocniejszy wynik, mocniejszy niż jakikolwiek pojedynczy tekst.
Niemiecki wariant jest cichszy, ale bardziej kontrowersyjny. Należący do grupy wydawniczej DuMont (Kölner Stadt-Anzeiger Medien) serwis Express.de podpisuje część tekstów nazwiskiem Klara Indernach. Jak opisała austriacka gazeta Die Presse, ta sygnatura oznacza teksty w dużej części wygenerowane przez sztuczną inteligencję: „Klara Indernach ist der Name, mit dem die deutsche Nachrichtenseite Express jene Artikel markiert" („to nazwa, którą niemiecki serwis Express oznacza takie artykuły"). Redakcja zapewnia pod każdym takim tekstem, że jest on „redakcyjnie opracowany i sprawdzony". Krytyka nie dotyczyła samego użycia AI — tylko tego, że wydawca dorobił do algorytmu ludzką twarz, również wygenerowaną przez sztuczną inteligencję. Süddeutsche Zeitung pisała o pseudonimie autorki, która „pisze drętwo, mało researchuje — i jest mokrym snem każdego chciwego wydawcy".
Zupełnie inną drogą poszły redakcje hiszpańsko- i portugalskojęzyczne. U nich sztuczna inteligencja nie pisze artykułów — tylko przyspiesza sprawdzanie faktów. Argentyńskie Chequeado od 2017 r. rozwija Chequeabota. Na stronie narzędzia redakcja tłumaczy to tak: mając zdanie do sprawdzenia, „używamy AI do automatycznego wykrywania, czy zostało ono wcześniej zweryfikowane, i dostarczamy danych ułatwiających jego weryfikację". Poynter opisywał już w 2018 r., że bot wyszukuje wątpliwe twierdzenia w mediach i zestawia je z rosnącą bazą wcześniejszych weryfikacji. Ta technologia nie została zamknięta w jednej redakcji — korzysta z niej między innymi Factchequeado, projekt skierowany do latynoskiej publiczności w USA, który rozbudował sieć do ponad stu partnerów.
Wideo: chequeado.com
Brazylijskie Aos Fatos poszło w stronę botów rozmawiających z czytelnikiem. Robot Fátima działał najpierw na Twitterze jako konto @fatimabot — wykrywał linki do fałszywych treści i podsyłał użytkownikom gotowe weryfikacje — a w 2020 r. ruszył na WhatsAppie, z naciskiem na dezinformację pandemiczną. Ten model ma jednak wbudowaną słabość: w sierpniu 2021 r., jak informuje sama redakcja na stronie projektu, Twitter jednostronnie zablokował działanie bota po trzech latach pracy. Narzędzie weryfikacyjne zbudowane na cudzej platformie znika w chwili, gdy właściciel platformy tak zdecyduje.
Największy udokumentowany skok zasięgu w tej grupie ma hiszpańska Maldita.es — projekt wydawniczy fundacji non-profit, która, jak sama deklaruje, chroni rzetelność informacji metodami dziennikarstwa, edukacji, technologii, badań i rzecznictwa. Według relacji Fundación Gabo „solo en marzo, al inicio de la crisis sanitaria, el sitio pasó de tener alrededor de tres millones de usuarios únicos mensuales a registrar casi 10 millones" („tylko w marcu, na początku kryzysu zdrowotnego, serwis przeszedł z około trzech milionów unikalnych użytkowników miesięcznie do prawie 10 milionów"). To jedyna liczba w całym zestawieniu, która pokazuje realny, masowy zasięg — i pochodzi sprzed sześciu lat, z wyjątkowego momentu początku pandemii.
Rok 2026 dorzucił do tego obrazu nurt czysto komercyjny. Startup Mirage, znany z aplikacji do montażu wideo Captions, uruchomił całodobowy kanał informacyjny prowadzony wyłącznie przez wygenerowanych prezenterów, bez żadnego człowieka na wizji. Inny startup, Symbolic.ai, podpisał 15 stycznia 2026 r. umowę z News Corp Ruperta Murdocha na wdrożenie swojej platformy wydawniczej w redakcjach koncernu. A 12 sierpnia 2026 r. WIRED opisał sytuację, w której serwis prowadzony przez AI-reporterów wyprzedził go z materiałem o firmie OpenAI o ponad trzy godziny. Magazyn ocenił, że zasięgi takich tekstów są porównywalne z publicznością średniej wielkości serwisów technologicznych — czyli sięgają dziesiątek tysięcy czytelników. Sam pomysł prezentera-awatara nie jest nowy: chińska agencja Xinhua pokazała wirtualnego prezentera czytającego wiadomości po chińsku i angielsku już w listopadzie 2018 r. — tyle że teksty pisali wtedy ludzcy dziennikarze.
Czego w tym obrazie nie ma? Danych. Organizacja WAN-IFRA opisuje, że redakcje przechodzą od pojedynczych eksperymentów do wdrożeń na dużą skalę — obejmujących zarówno newsroom, jak i sprzedaż czy obsługę klienta. Reuters Institute zebrał na 2026 r. prognozy 17 ekspertów z BBC, „The Wall Street Journal", „The New York Times", Nikkei i Semafor. Ale ani Il Foglio, ani Express.de, ani Mirage nie ujawniają, ilu ludzi to naprawdę czyta. Nie znaleźliśmy dla nich publicznie dostępnych, weryfikowalnych liczb odbiorców — a bez nich pytanie „czy się przebiło" pozostaje bez twardej odpowiedzi.
Podsumowanie
Format łączący sztuczną inteligencję z weryfikacją faktów istnieje za granicą — ale w kawałkach i pod różnymi szyldami. We Włoszech AI pisze całą gazetę i robi to już siedemnasty miesiąc, choć miał to być eksperyment na jeden miesiąc. W Niemczech podpisuje teksty wymyślonym nazwiskiem, co wywołało spór o uczciwość wobec czytelnika. W Argentynie, Brazylii i Hiszpanii jest schowana pod maską i pomaga ludziom szybciej sprawdzać twierdzenia, zamiast pisać za nich.
Żaden z tych projektów nie jest odpowiednikiem jeden do jednego. Najbliżej są latynoamerykańskie i hiszpańskie redakcje weryfikujące fakty — bo to one używają algorytmów do tego samego celu: sprawdzania, co jest prawdą. Jedyny udokumentowany skok do masowej publiczności to Maldita.es w marcu 2020 r. — z około 3 do prawie 10 mln użytkowników miesięcznie.
Odpowiedź na pytanie o zasięgi brzmi więc ostrożnie: nie znaleźliśmy dowodów, żeby którykolwiek z tych projektów przebił się do publiczności porównywalnej z dużymi serwisami informacyjnymi. Większość z nich w ogóle nie podaje liczb. Za to tło jest jednoznaczne — zaufanie do wiadomości jest najniższe od dekady, ludzie coraz częściej trafiają na newsy przez media społecznościowe i chatboty, a liczba automatycznie generowanych stron rośnie szybciej niż zdolność kogokolwiek do ich sprawdzania.