Gazeta, która miała żyć miesiąc
18 marca 2025 r. do papierowego wydania włoskiego dziennika Il Foglio dołączyły cztery strony, których nie napisał żaden człowiek: dodatek Il Foglio AI, generowany wyłącznie przez sztuczną inteligencję. Zapowiedziano miesiąc. Nowe teksty ukazywały się tam jeszcze 18 sierpnia 2026 r. — ponad siedemnaście miesięcy później.
Pytanie o „zagraniczny odpowiednik" zakłada, że gdzieś istnieje jeden gotowy format do skopiowania. Nie istnieje. Zamiast niego są trzy osobne nurty, które łatwo pomylić: media, w których AI pisze; redakcje faktcheckingowe, które używają jej pod maską do weryfikacji; i farmy treści generowane masowo, bez redakcji i bez odpowiedzialności. Niemcy dokładają czwarty wątek — serwis, który dorobił algorytmowi ludzkie nazwisko.
Tło całości jest jednoznaczne, nawet jeśli poszczególne projekty milczą o swoich liczbach. Zaufanie do wiadomości spadło do 37 proc. Media społecznościowe po raz pierwszy wyprzedziły serwisy wydawców, 54 do 51 proc. A 10 proc. badanych w 48 krajach sięga po informacje przez narzędzia AI. W 2026 r. WIRED opisał już przypadki, w których serwis obsługiwany przez AI-reporterów wyprzedził ludzkie redakcje, a trafione teksty czytają dziesiątki tysięcy osób. Dla skali: najczęściej odwiedzany serwis informacyjny świata, BBC, miał 894,7 mln wizyt w maju 2026 r. Twardych danych o zasięgach samych eksperymentów z AI — poza Maldita.es i szacunkami WIRED — nie znaleźliśmy.
Dlaczego nikt nikomu nie ufa
Skala trzeciego nurtu tłumaczy nieufność wobec dwóch pierwszych. NewsGuard, który śledzi takie serwisy, doliczył się we wcześniejszym zestawieniu ponad 900 stron informacyjnych generowanych przez AI w 16 językach — od arabskiego i chińskiego po tagalski i turecki. W marcu 2026 r. firma uruchomiła komercyjny strumień danych wykrywający farmy treści w czasie rzeczywistym, zintegrowany z platformami zakupu reklam, żeby marki nie finansowały automatycznie generowanych stron. 20 sierpnia 2026 r. Pew Research Center opublikował analizę udziału treści pisanych z użyciem AI w internecie, opartą na przeglądzie blisko pół miliona anglojęzycznych stron.

Źródło: pewresearch.org
Doszły do tego dwa warunki brzegowe. Od 2 sierpnia 2026 r. unijne rozporządzenie o sztucznej inteligencji (2024/1689) nakłada obowiązek jasnego oznaczania treści wygenerowanych przez AI, a Google od dawna prowadzi politykę wobec masowo produkowanych treści niskiej jakości, w ramach której takie strony bywają usuwane z indeksu lub spychane w wynikach wyszukiwania. Zmienia się też ekonomia dystrybucji. Platformy generatywnej AI notują średnio 9,5 mld wizyt miesięcznie, o 70 proc. więcej rok do roku, a 11 sierpnia 2026 r. stowarzyszenie francuskiej prasy APIG złożyło skargę do krajowego urzędu ochrony konkurencji, zarzucając generowanym przez Google streszczeniom odbieranie wydawcom ruchu.
Trzy sposoby, żeby wpuścić algorytm do redakcji
Najgłośniejszym europejskim eksperymentem pozostaje Il Foglio AI. Włoski dziennik zapowiedział go 17 marca 2025 r. słowami „Da martedì 18 marzo in edicola e in digitale c'è un nuovo Foglio, fatto con un'intelligenza diversa: quella artificiale" („Od wtorku 18 marca w kioskach i w wersji cyfrowej jest nowy Foglio, zrobiony inną inteligencją: sztuczną"). Wydanie miało cztery strony i ukazywało się od wtorku do piątku przez miesiąc.

Źródło: ilfoglio.it
Inicjatorem był redaktor naczelny Claudio Cerasa, kierujący gazetą od 2015 r. Jak opisał Columbia Journalism Review, Cerasa osobiście wprowadzał polecenia do ChatGPT, a jego motywacją była — jak twierdzi — ciekawość, nie prowokacja. Miesiąc później, 14 kwietnia 2025 r., gazeta opublikowała podsumowanie zatytułowane „Un bilancio del nostro Foglio AI" („Bilans naszego Foglio AI") — w formie rozmowy Cerasy z samą sztuczną inteligencją. I na tym eksperyment powinien się skończyć. Nie skończył się: sekcja Il Foglio AI działa nadal, ma osobną wersję anglojęzyczną oznaczoną adnotacją „Translated by AI" („przetłumaczone przez AI"), a 1 sierpnia 2026 r. ukazał się tam tekst, w którym redaktor naczelny opowiada o wydaniu AI, a algorytm prosi go o drugi wywiad. Najnowszy materiał nosi datę 18 sierpnia 2026 r. Eksperyment zapowiadany na cztery tygodnie trwa więc ponad siedemnaście miesięcy — i to jest jego najmocniejszy wynik, mocniejszy niż jakikolwiek pojedynczy tekst.
Niemiecki wariant jest cichszy i bardziej kontrowersyjny. Należący do grupy wydawniczej DuMont (Kölner Stadt-Anzeiger Medien) serwis Express.de podpisuje część tekstów nazwiskiem Klara Indernach. Jak opisała austriacka Die Presse, ta sygnatura oznacza teksty w dużej części wygenerowane przez sztuczną inteligencję: „Klara Indernach ist der Name, mit dem die deutsche Nachrichtenseite Express jene Artikel markiert" („to nazwa, którą niemiecki serwis Express oznacza takie artykuły"). Redakcja zapewnia pod każdym takim tekstem, że jest on „redakcyjnie opracowany i sprawdzony". Krytyka nie dotyczyła samego użycia AI, tylko tego, że wydawca dorobił do algorytmu ludzką twarz — również wygenerowaną przez sztuczną inteligencję. Süddeutsche Zeitung pisała o pseudonimie autorki, która „pisze drętwo, mało researchuje — i jest mokrym snem każdego chciwego wydawcy".
Tam, gdzie AI sprawdza, a nie pisze
Zupełnie inną drogą poszły redakcje hiszpańskojęzyczne i brazylijskie: u nich sztuczna inteligencja nie pisze artykułów, tylko przyspiesza weryfikację. Argentyńskie Chequeado od 2017 r. rozwija Chequeabota. Na stronie narzędzia redakcja opisuje to tak: mając zdanie do sprawdzenia, „używamy AI do automatycznego wykrywania, czy zostało ono wcześniej zweryfikowane, i dostarczamy danych ułatwiających jego weryfikację".
Wideo: chequeado.com
Poynter opisywał już w 2018 r., że bot wyszukuje wątpliwe twierdzenia w mediach i zestawia je z rosnącą bazą wcześniejszych weryfikacji. Technologia nie została zamknięta w jednej redakcji — korzysta z niej między innymi Factchequeado, projekt kierowany do latynoskiej publiczności w USA, który rozbudował sieć do ponad stu partnerów. Brazylijskie Aos Fatos poszło w stronę botów rozmawiających z czytelnikiem. Robot Fátima działał najpierw na Twitterze jako konto @fatimabot — wykrywał linki do fałszywych treści i podsyłał użytkownikom gotowe weryfikacje — a w 2020 r. został uruchomiony na WhatsAppie z naciskiem na dezinformację pandemiczną. Ten model ma jednak wbudowaną kruchość: w sierpniu 2021 r., jak informuje sama redakcja na stronie projektu, Twitter jednostronnie zablokował działanie bota po trzech latach pracy. Narzędzie zbudowane na cudzej platformie znika wtedy, gdy platforma tak zdecyduje.
Największy udokumentowany skok zasięgu w tej grupie ma hiszpańska Maldita.es — projekt wydawniczy fundacji non-profit, która, jak sama deklaruje, chroni integralność informacji metodami dziennikarstwa, edukacji, technologii, badań i rzecznictwa. Według relacji Fundación Gabo „solo en marzo, al inicio de la crisis sanitaria, el sitio pasó de tener alrededor de tres millones de usuarios únicos mensuales a registrar casi 10 millones" („tylko w marcu, na początku kryzysu zdrowotnego, serwis przeszedł z około trzech milionów unikalnych użytkowników miesięcznie do prawie 10 milionów"). To jedyna liczba w całym zestawieniu, która pokazuje realny masowy zasięg — i pochodzi sprzed sześciu lat, z wyjątkowego momentu początku pandemii.
Rok 2026 dorzucił nurt czysto komercyjny. Startup Mirage, znany z aplikacji do montażu wideo Captions, uruchomił całodobowy kanał informacyjny prowadzony wyłącznie przez wygenerowanych prezenterów, bez człowieka na wizji. Inny startup, Symbolic.ai, podpisał 15 stycznia 2026 r. umowę z News Corp Ruperta Murdocha na wdrożenie platformy wydawniczej w redakcjach koncernu. A 12 sierpnia 2026 r. WIRED opisał sytuację, w której serwis prowadzony przez AI-reporterów wyprzedził go z materiałem o OpenAI o ponad trzy godziny; magazyn ocenił, że zasięgi takich tekstów są porównywalne z publicznością średniej wielkości serwisów technologicznych, czyli sięgają dziesiątek tysięcy czytelników. Sam pomysł prezentera-awatara nie jest nowy — chińska agencja Xinhua pokazała wirtualnego prezentera czytającego wiadomości po chińsku i angielsku już w listopadzie 2018 r., przy czym teksty pisali wtedy ludzcy dziennikarze.
Czego w tym obrazie nie ma? Danych. WAN-IFRA opisuje, że redakcje przechodzą od pojedynczych eksperymentów do wdrożeń na dużą skalę, obejmujących zarówno newsroom, jak i sprzedaż czy obsługę klienta, a Reuters Institute zebrał na 2026 r. prognozy 17 ekspertów z BBC, „The Wall Street Journal", „The New York Times", Nikkei i Semafor. Ale ani Il Foglio, ani Express.de, ani Mirage nie ujawniają, ilu ludzi to naprawdę czyta. Nie znaleźliśmy dla nich publicznie dostępnych, weryfikowalnych liczb odbiorców — a bez nich pytanie „czy się przebiło" pozostaje bez twardej odpowiedzi.
Odpowiedź, która musi być ostrożna
Format łączący sztuczną inteligencję z weryfikacją faktów istnieje za granicą, ale w kawałkach i pod różnymi szyldami. We Włoszech AI pisze całą gazetę i robi to już siedemnasty miesiąc, choć miał to być jednomiesięczny eksperyment. W Niemczech podpisuje teksty wymyślonym nazwiskiem, co wywołało spór o uczciwość wobec czytelnika. W Argentynie, Brazylii i Hiszpanii schowana jest pod maską i pomaga ludziom sprawdzać twierdzenia szybciej, zamiast pisać za nich.
Żaden z tych projektów nie jest odpowiednikiem jeden do jednego. Najbliżej są latynoamerykańskie i hiszpańskie redakcje weryfikujące fakty, bo to one używają algorytmów do tego samego celu: sprawdzania, co jest prawdą. Jedyny udokumentowany skok do masowej publiczności to Maldita.es w marcu 2020 r. — z około 3 do prawie 10 mln użytkowników miesięcznie.
Odpowiedź na pytanie o zasięgi brzmi więc ostrożnie: nie znaleźliśmy dowodów, by którykolwiek z tych projektów przebił się do publiczności porównywalnej z dużymi serwisami informacyjnymi. Większość z nich w ogóle nie podaje liczb. Tło jest za to jednoznaczne — zaufanie do wiadomości jest najniższe od dekady, ludzie coraz częściej trafiają na newsy przez media społecznościowe i chatboty, a liczba automatycznie generowanych stron rośnie szybciej niż zdolność kogokolwiek do ich sprawdzania.