Kluczowe ustalenia

  • Deficyt budżetu państwa po czerwcu 2026 r. wyniósł 123,7 mld zł. Deficyt to po prostu różnica między tym, ile państwo wydało, a tym, ile zebrało — czyli o ile więcej wydano, niż wpłynęło do kasy. Ta kwota to 45,5 proc. rocznego limitu deficytu zapisanego w ustawie budżetowej (271,7 mld zł) — czyli maksymalnej „dziury”, na jaką rząd pozwolił sobie na cały rok. Po połowie roku wykorzystano więc mniej niż połowę tej dopuszczalnej „dziury”.
  • Dochody budżetu (pieniądze, które wpłynęły) sięgnęły 278,7 mld zł — to 43,1 proc. zaplanowanych na rok 647,2 mld zł. Wydatki (pieniądze, które wypłacono) to 402,4 mld zł, czyli 43,8 proc. planu 918,9 mld zł. Wszystkie trzy wskaźniki są poniżej 50 proc. — a tyle wypadałoby po równo w połowie roku.
  • Deficyt nie rósł równo przez cały czas. Po lutym 2026 wynosił 48,5 mld zł, a po czerwcu już 123,7 mld zł — to znaczy, że mocno przyspieszył w drugim kwartale. Rok wcześniej, po czerwcu 2025, deficyt sięgał 119,7 mld zł (czyli 41,5 proc. ówczesnego planu). Obecny wynik jest więc w złotówkach wyższy, ale tempo wykonania jest zbliżone.
  • Po stronie wydatków koszty obsługi długu — czyli odsetki, które państwo płaci od wcześniej zaciągniętych pożyczek — sięgnęły 33,7 mld zł. To więcej niż dopłata budżetu do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, z którego wypłaca się emerytury i renty (30,4 mld zł), i więcej niż subwencje dla samorządów, czyli pieniądze przekazywane gminom i powiatom (30,9 mld zł).
  • Ministerstwo Finansów wskazało słabsze niż zakładano wpływy z VAT jako czynnik ryzyka po stronie dochodów. Krótko mówiąc: podatku VAT wpłynęło mniej, niż liczono.

Połowa roku a deficyt już ogromny — Ministerstwo Finansów podaje nowe szacunki

Źródło: businessinsider.com.pl


Kontekst i tło

Uwaga na jedną rzecz: to na razie szacunkowe wykonanie budżetu, czyli wstępne dane za styczeń–czerwiec 2026 r. Ministerstwo Finansów opublikowało je 15–16 lipca 2026 r. To nie jest jeszcze ostateczne sprawozdanie roczne — takie powstaje dopiero w kolejnym roku. To bieżący komunikat o tym, jak wygląda kasa państwa w danym momencie.

Punktem odniesienia jest ustawa budżetowa na 2026 r., czyli plan finansowy państwa uchwalony przez Sejm. Zakłada on dochody na poziomie 647,2 mld zł, wydatki 918,9 mld zł i maksymalny deficyt 271,7 mld zł. Ten limit odpowiada mniej więcej 6,5 proc. PKB — czyli 6,5 proc. wartości wszystkiego, co gospodarka wytwarza w ciągu roku. Rząd podkreślał, że w złotówkach jest to mniej niż deficyt zaplanowany na 2025 r.

Budżet 2026 powstawał pod presją dwóch dużych obciążeń. Pierwsze to rekordowe wydatki na obronność. Drugie to właśnie koszty obsługi rosnącego długu publicznego — odsetki od pożyczek zaciągniętych wcześniej, które w tym roku stały się jedną z najważniejszych pozycji wydatków. W tle całej dyskusji jest to, że Polska pozostaje objęta unijną procedurą nadmiernego deficytu (w skrócie EDP). To unijny mechanizm nadzoru: uruchamia się go wobec kraju, którego deficyt całego sektora finansów publicznych przekracza próg 3 proc. PKB. W ramach tej procedury rząd realizuje uzgodnioną z Komisją Europejską wieloletnią ścieżkę konsolidacji fiskalnej — czyli plan stopniowego schodzenia z deficytu w kolejnych latach.


Szczegółowa analiza

Sama liczba 123,7 mld zł brzmi dramatycznie, ale bez kontekstu procentowego niewiele mówi. Najważniejsza obserwacja jest taka: po sześciu z dwunastu miesięcy roku wykorzystano 45,5 proc. całorocznego limitu deficytu. Gdyby deficyt narastał równo, po połowie roku powinien wynosić około 50 proc. limitu. Formalnie więc budżet mieści się w zaplanowanym tempie. To samo dotyczy dochodów (43,1 proc.) i wydatków (43,8 proc.) — one też są poniżej progu 50 proc.

Ta pozorna „normalność” ma jednak drugie dno, które widać, gdy spojrzeć miesiąc po miesiącu. Po lutym deficyt wynosił zaledwie 48,5 mld zł, a po czerwcu już 123,7 mld zł. To znaczy, że większość rocznego przyrostu przypadła na drugi kwartał. Porównanie z rokiem poprzednim potwierdza skalę: po czerwcu 2025 r. deficyt sięgał 119,7 mld zł, przy dochodach 264,2 mld zł. Rok do roku deficyt jest więc wyższy o kilka miliardów, a dochody wzrosły o kilkanaście miliardów złotych.

Skąd ta presja na wydatki? Częściowo tłumaczy ją ich struktura. Po pierwszym półroczu koszty obsługi długu Skarbu Państwa sięgnęły 33,7 mld zł. To więcej niż dopłata budżetu do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (30,4 mld zł) i więcej niż subwencje dla samorządów (30,9 mld zł). Innymi słowy: spłata odsetek od wcześniej zaciągniętego długu stała się jedną z największych pojedynczych pozycji — droższą niż dopłata do systemu emerytalnego.

Największym pojedynczym obciążeniem po stronie wydatków jest obronność. Ustawa budżetowa przewiduje na ten cel 200,1 mld zł, co odpowiada ok. 4,81 proc. PKB — to poziom bez precedensu w skali Europy. Trzeba jednak czytać tę liczbę dokładnie: to nie jest jedna pozycja w budżecie państwa. To suma wydatków Ministerstwa Obrony Narodowej oraz pieniędzy z osobnego, pozabudżetowego Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych (FWSZ, ok. 79,5 mld zł) — czyli funduszu finansowanego głównie z pożyczek, poza zwykłym budżetem. Drugą dużą kategorią są publiczne wydatki na ochronę zdrowia — łącznie (budżet państwa i NFZ) około 247,8 mld zł.

Sejm uchwalił budżet na 2026 r. — 271 mld zł deficytu i rekordowe wydatki na obronę narodową

Źródło: portalsamorzadowy.pl

Wokół tych danych ścierają się dwie narracje. Minister finansów Andrzej Domański przedstawia budżet 2026 jako „budżet bezpieczeństwa”. Wysoki deficyt uzasadnia rekordowymi wydatkami na obronność i zwraca uwagę, że dochody budżetu wzrosły o około 44 mld zł rok do roku. Cały plan opiera się na założeniu, że gospodarka będzie rosła: rząd zakłada wzrost PKB o ok. 3,5 proc. i średnioroczną inflację w okolicach 3 proc. Po drugiej stronie opozycja krytykuje tempo zadłużania i sam poziom deficytu. Ten spór jest jednak oceną polityczną, a nie sporem o liczby — dlatego dane MF pozostają wspólnym punktem wyjścia dla obu stron.


Podsumowanie

Deficyt budżetu państwa po czerwcu 2026 r. rzeczywiście wyniósł 123,7 mld zł. W złotówkach to bardzo wysoka kwota, ale po połowie roku odpowiada 45,5 proc. całorocznego limitu — czyli mieści się w zaplanowanym tempie. Dochody i wydatki także są poniżej progu 50 proc. planu. Najmocniej na wydatki wpływają rekordowe nakłady na obronność oraz rosnące koszty obsługi długu, które przewyższyły już dopłatę do systemu emerytalnego. O ostatecznej ocenie zdecyduje druga połowa roku — zwłaszcza po stronie dochodów, gdzie samo Ministerstwo Finansów sygnalizuje ryzyko słabszych wpływów z VAT.