Wracamy do tekstu sprzed dwóch tygodni
Dwa tygodnie temu, 4 września 2026 r., opublikowaliśmy artykuł „Magazyny gazu w UE najniżej od 2013 roku. Polski rachunek chroni taryfa ważna do 31 grudnia”. Pokazaliśmy w nim, że unijne magazyny gazu były w sierpniu zapełnione w 58,8–62 proc., a analityk Międzynarodowej Agencji Energetycznej przewidywał zapasy najniższe od 2013 r. Gaz na giełdzie TTF kosztował wtedy ok. 73 euro za megawatogodzinę. Ceny powyżej 100 euro opisaliśmy jako warunkowy scenariusz banku Goldman Sachs, nie jako prognozę bazową.
Dla polskich gospodarstw domowych kluczowa była taryfa myORLEN, ważna do końca 2026 r., oraz zapowiedź URE, że taryfy na sprzedaż gazu zatwierdzi po raz ostatni na 2027 r. Zaznaczyliśmy też, czego wtedy nie potwierdziliśmy: krążących w mediach liczb o zapełnieniu magazynów na 1 września — ani unijnych, ani polskich.
Co się zmieniło w dwa tygodnie
Ceny rosły przez cały kolejny tydzień. 3 września kontrakty na TTF w Amsterdamie notowano tuż poniżej 73 euro za megawatogodzinę. 8 września kontrakt sięgnął 75,60 EUR/MWh, najwyżej od stycznia 2023 r. — podał „Parkiet”. W czwartek 10 września kosztował 78,33 EUR/MWh, po wzroście o 10 proc. w ciągu czterech sesji, jak wyliczył money.pl. W poniedziałek 14 września holenderski benchmark wzrósł do 83,44 EUR/MWh, zyskując blisko 5 proc. w ciągu jednej sesji.
Redakcje różniły się w słowach, nie w istocie. Polsat News pisał, że to „najwięcej od grudnia 2022 roku”, a Bankier.pl podał to samo: „najwyższy poziom od XII 2022 r.”. Rozbieżność „grudzień 2022 czy styczeń 2023” wynika z tego, że porównują różne sesje. Wniosek jest jeden: to najdroższy gaz od przełomu 2022 i 2023 r.

Źródło: tvp.info
Teza o wzroście „o prawie 20 proc.” jest prawdziwa, ale tylko przy liczeniu od początku miesiąca. Tak ujął to Bankier.pl 15 września: „Od początku września ceny gazu wzrosły już o prawie 20 proc.”. Liczony od 8 września, czyli od 75,60 do 83,44 EUR/MWh, ten sam wzrost wynosi ok. 10 proc. Obie liczby są poprawne. Różnią się tylko punktem startu.
Zmienił się też obraz unijnych magazynów. 11 sierpnia były zapełnione w 58,8 proc., a 20 sierpnia — według Komisji Europejskiej — w ok. 62 proc. Na początku września poziom wynosił ok. 65 proc., a w połowie miesiąca TVP Info podawało 67,3 proc.. Różnice między krajami są duże: według Interii z 10 września magazyny w Holandii były zapełnione w 50,7 proc., a we Francji w 74,7 proc. Nie znaleźliśmy natomiast niezależnego potwierdzenia dwóch liczb krążących w mediach: średniej pięcioletniej na poziomie 84,4 proc. dla połowy września oraz ok. 55 proc. dla Niemiec.
Za to polskie dane wyszły z domysłów. Wcześniej nie potwierdziliśmy liczb podawanych dla 1 września (92,7 i 93,9 proc.). Teraz komunikat operatora jest jednoznaczny: „Na koniec doby gazowej 15 września br. poziom napełnienia instalacji magazynowych wyniósł 98 proc.” — poinformował Gas Storage Poland, cytowany przez Interię. Próg 90 proc. przekroczono na początku września. Money.pl podawał 10 września 96,9 proc. i 35,69 TWh gazu, „nawet nieco powyżej sezonowej średniej z pięciu lat, która wynosi 96,2 proc.”. Operator zaokrągla, więc dokładnej wartości 98,31 proc. w niezależnych źródłach nie potwierdziliśmy.
Zmieniło się i stanowisko Brukseli. 20 sierpnia Komisja mówiła, że nie ma „natychmiastowych obaw o bezpieczeństwo dostaw”. Na początku września poszła dalej i poinformowała państwa członkowskie, że zapełnienie magazynów w 80 proc. wystarczy na nadchodzącą zimę, „mimo że przepisy ustalają ogólny cel na poziomie 90 proc.”. Przy ok. 65 proc. zapełnienia oceniła, że na razie nie ma potrzeby dalszych działań. Sam cel formalnie się nie zmienił. Bankier.pl cytował wypowiedź, że „cel wynosi 90 proc., przy czym kontaktowaliśmy się z państwami członkowskimi, informując je, że 80 proc. wystarczy”, a przepisy pozwalają Komisji dodatkowo obniżyć ten poziom.
Jedno musimy sprostować sami. W poprzednim tekście napisaliśmy, że rekordowe dobowe zużycie gazu w Polsce padło 6 stycznia 2026 r. i wyniosło 89,6 mln m³. Ten rekord utrzymał się tylko dzień. Według portalsamorzadowy.pl 7 stycznia zużycie wyniosło prawie 96 mln m³, a 8 stycznia — 99,2 mln m³.
Co nowego
Skąd bierze się wzrost cen. Źródło problemu leży w Zatoce Perskiej. Na początku marca 2026 r. irańskie drony uderzyły w instalacje QatarEnergy w Ras Laffan, co wymusiło całkowite wstrzymanie produkcji LNG. Katar odpowiada za mniej więcej jedną piątą światowych mocy eksportowych skroplonego gazu, a Iran jednocześnie zablokował ruch przez Cieśninę Ormuz. 2 marca cena na TTF wzrosła w ciągu dnia nawet o 45 proc., do ok. 46 euro za megawatogodzinę.

Źródło: euronews.com
Międzynarodowa Agencja Energetyczna szacuje, że zakłócenie tranzytu przez cieśninę oznacza utratę ponad 2 mld m³ dostaw gazu tygodniowo. Pod koniec sierpnia QatarEnergy przedłużył odwoływanie dostaw LNG do początku listopada, bo — jak pisał Euronews — regularna żegluga gazowców przez Ormuz pozostaje „w dużej mierze wstrzymana” (ang. largely halted). Katar i ZEA szukają obejść: według Reutersa z 2 września trzy ładunki LNG przeładowano ze statku na statek poza cieśniną. 7 września Bloomberg odnotował, że załadowany katarski gazowiec pierwszy raz od kilku tygodni próbował wypłynąć przez Ormuz, choć pełny tranzyt nie został wtedy potwierdzony.
Analizy rynkowe, do których dotarliśmy, wskazują tę samą przyczynę drożyzny: zakłócenia dostaw LNG i niskie zapasy. Euronews już 20 sierpnia pisał, że od początku roku ceny gazu w Europie wzrosły o ponad 130 proc. „Głównym powodem jest trwający konflikt na Bliskim Wschodzie i zablokowana Cieśnina Ormuz” — tłumaczył w „Newsweeku” Jakub Wiech. W żadnej z tych analiz wrześniowy skok cen nie jest przypisywany unijnej polityce klimatycznej.
Jak długo wystarczą polskie magazyny. Pojemność czynna magazynów zarządzanych przez Gas Storage Poland to 37 304,1 GWh, czyli ok. 3,31 mld m³. Przy 98 proc. zapełnienia oznacza to ok. 36,2 TWh gazu. Na tę ilość składają się zapasy obowiązkowe i handlowe, a założony wcześniej cel 80 proc. zrealizowano z nadwyżką.
Nie znaleźliśmy natomiast aktualnych i niezależnie potwierdzonych danych o tym, na ile miesięcy zimy wystarcza taki zapas. Krążące w mediach szacunki — od ok. 15 do ok. 20 proc. rocznego zużycia, czyli „mniej więcej dwa miesiące” średniego popytu — opierają się na danych z różnych lat. Pewne jest jedno: magazyny to bufor na szczyty zapotrzebowania i przerwy w dostawach, a nie zapas na cały sezon. Większość zimowego popytu pokrywa bieżący import i wydobycie krajowe, więc wysoki stan polskich magazynów nie odcina Polski od cen na rynku europejskim.
Co z taryfą po 31 grudnia. URE zapowiadał, że taryfy na sprzedaż gazu dla gospodarstw domowych „regulator będzie zatwierdzał po raz ostatni na 2027 rok” — czytamy w komunikacie urzędu. Ta data ma źródło w ustawie. W lipcu 2022 r. rząd przyjął projekt ustawy o wzmocnieniu bezpieczeństwa gazowego, który — jak informował ówczesny rzecznik rządu Piotr Müller — „przedłuża do końca 2027 r. ochronę taryfową odbiorców domowych gazu”. Twierdzenie, że polski odbiorca domowy „nic nie odczuje”, jest więc prawdziwe z zastrzeżeniem daty. Forsal pisał 14 września, że „przynajmniej do czasu wejścia w życie nowych stawek w styczniu 2027 roku odbiorcy indywidualni nie powinni spodziewać się podwyżek”. Wysokość taryfy na 2027 r. nie jest znana. Do 16 września nie znaleźliśmy publicznej informacji o wniosku taryfowym myORLEN na przyszły rok.
Pewną wskazówkę daje giełda. W I kwartale 2026 r. ceny gazu na Towarowej Giełdzie Energii spadały — według URE o ponad 16,5 proc. Wcześniejsze spadki stały za obniżką taryfy: od 25 lutego cena paliwa w taryfie myORLEN była o ok. 3,4 proc. niższa. Od tamtej pory kierunek się odwrócił. W lutym roczny kontrakt z dostawą w 2027 r. kosztował na TGE ok. 134–138 zł/MWh. W sierpniu jego średnia cena wyniosła już 214,20 zł/MWh, o 31,77 zł więcej niż miesiąc wcześniej. Średnia cena na rynku spot sięgnęła 280,22 zł/MWh, a obroty gazem na giełdzie spadły rok do roku o 54,4 proc. Giełdowa cena kontraktu nie jest ceną taryfy, ale pokazuje, ile kosztuje dziś zakup gazu z dostawą w roku, na który URE ma zatwierdzić ostatnią taryfę.
Przemysł i ciepłownictwo — bez parasola taryfy. Najszybciej wzrost cen odczuwają ci, którzy kupują gaz na rynku. Dla producentów nawozów, takich jak Grupa Azoty, gaz jest nie tylko paliwem. To „kluczowy surowiec w produkcji amoniaku i nawozów azotowych” i jeden z najważniejszych elementów kosztowych. Ciepłownictwo ma inną dynamikę. Przedsiębiorstwo ciepłownicze może przerzucić wyższe koszty gazu na odbiorców dopiero wtedy, gdy Prezes URE zatwierdzi zmianę taryfy na ciepło. Dlatego — jak pisała Wirtualna Polska 16 września — „bieżące wahania rynkowe nie przekładają się jeszcze na rachunki odbiorców”. Skala przyszłych podwyżek „zależy od tego, kiedy i po jakiej cenie dane przedsiębiorstwo podpisywało umowy oraz jaki stosuje miks paliwowy — ile w nim węgla, ile gazu, a ile innych paliw”. Równolegle, z końcem sierpnia, zakończył się nabór wniosków o bon ciepłowniczy za 2026 r. To dopłata dla gospodarstw domowych, w których cena ciepła systemowego przekracza 170 zł/GJ netto.
Co wciąż aktualne
Dla gospodarstw domowych punkt odniesienia się nie ruszył. Cena paliwa gazowego w taryfie myORLEN to nadal 197,29 zł/MWh. Decyzją Prezesa URE z 8 czerwca 2026 r. obowiązuje ona do 31 grudnia 2026 r., bez zmiany ceny i opłat abonamentowych. Taryfa obejmuje ponad 7 mln gospodarstw domowych. Na rachunku oprócz ceny paliwa są też stawki dystrybucyjne i opłata abonamentowa, a stawki dystrybucyjne PSG spadły w 2026 r. średnio o ok. 1,7 proc.
Unijny cel 90 proc. nadal obowiązuje w elastycznej formie. Państwa mogą go osiągnąć w dowolnym momencie między 1 października a 1 grudnia i odstąpić od niego o maksymalnie 10 punktów procentowych przy trudnych warunkach rynkowych, także przy wysokich cenach. Rozporządzenie obowiązuje do 31 grudnia 2027 r.
Próg 100 EUR/MWh to nadal scenariusz warunkowy, a nie prognoza na cały IV kwartał. Polsat News przypominał 15 września, że według analityków Goldman Sachs kontrakt grudniowy przekroczy ten poziom, „jeśli eksport z Bliskiego Wschodu nie wzrośnie dramatycznie”. Nie znaleźliśmy potwierdzenia, by inne instytucje podawały 100 euro jako prognozę bazową.
Niemcy, z pojemnością magazynów ok. 250 TWh, pozostają największym czynnikiem ważącym na unijnej średniej. A szczyt kryzysu z sierpnia 2022 r., gdy ceny sięgały 350 euro za MWh, jest wciąż odległy.
Podsumowanie
W ciągu dwóch tygodni gaz w Europie podrożał z ok. 73 do 83,44 euro za megawatogodzinę. To najwyższy poziom od przełomu 2022 i 2023 r. Główną przyczyną są zablokowane dostawy LNG z Kataru przez Cieśninę Ormuz, a nie unijna polityka klimatyczna. Unijne magazyny są zapełnione w ok. 67 proc., a Komisja Europejska sama przyznaje, że 80 proc. na zimę wystarczy.
Polska jest w innej sytuacji: jej magazyny są pełne w 98 proc., powyżej średniej z pięciu lat. To dobra wiadomość dla bezpieczeństwa dostaw, ale nie osłona przed cenami, bo magazyny pokrywają tylko część zimowego zapotrzebowania.
Gospodarstwa domowe do końca 2026 r. płacą za gaz według taryfy z niezmienioną ceną. Zmiana może przyjść w styczniu 2027 r. — to ostatni rok, na który URE ma zatwierdzić taryfę na sprzedaż gazu. Jej wysokość nie jest jeszcze znana. Giełdowy kontrakt na dostawy w 2027 r. podrożał jednak od lutego o ponad 50 proc. Przemysł i ciepłownie kupują gaz na rynku i odczuwają podwyżki już teraz. W rachunkach za ciepło systemowe pojawią się one dopiero po zatwierdzeniu nowych taryf przez URE.