Kluczowe ustalenia
- 17 października 2026 r. Pete Hegseth mówił w Knoxville, że z około 50 państw obecnych w kwaterze ISAF — czyli międzynarodowych sił pod dowództwem NATO w Afganistanie — realny wkład wniosło „może pięć”, a pod koniec w walkach uczestniczyło „jedno lub dwa” państwa. Stąd skrócony zarzut o „pięciu krajach”.
- Ponad 1100 zabitych żołnierzy koalicji spoza USA. Według zestawień Instytutu Nowej Europy i „Bankiera” w Afganistanie zginęło 1144 sojuszników Amerykanów, z ponad 30 państw. Sami Amerykanie to ok. dwóch trzecich wszystkich ofiar (prawie 2,5 tys.).
- Wielka Brytania straciła 457 żołnierzy — to drugi wynik po USA.
- Polska: 43 żołnierzy i 1 pracownik cywilny wojska (ratownik medyczny) — tak podaje Centrum Weterana Działań poza Granicami Państwa. Dlatego słowa Radosława Sikorskiego o „44 polskich żołnierzach” to uproszczenie: ofiar było 44, ale jedna z nich nie była żołnierzem.
- Ponad 33 tys. żołnierzy i pracowników resortu obrony przeszło przez polską misję; najliczniejsza zmiana liczyła ok. 2,6 tys. osób. Rannych zostało ponad 200 polskich żołnierzy.
- Od 30 października 2008 r. polskie siły zadaniowe Task Force White Eagle odpowiadały za prowincję Ghazni i prowadziły tam walki. Według opracowania Wojskowej Akademii Technicznej Polska jako jedyny kraj Sojuszu nie wprowadziła ograniczeń co do tego, jak można używać jej żołnierzy.
- Teza o „jednym lub dwóch krajach” jest częściowo trafna tylko dla okresu po 2014 r. ISAF zakończyła operacje bojowe w grudniu 2014 r., a jej następczyni — misja Resolute Support — była z założenia niebojowa (nie miała walczyć, tylko szkolić i doradzać). Walki prowadziły wtedy głównie siły USA w ramach własnej operacji.
Kontekst i tło
Pete Hegseth, w 2026 r. tytułowany sekretarzem wojny, przemawiał 17 października do kadetów ROTC (studentów szkolonych na oficerów) i rekrutów na University of Tennessee w Knoxville. Było to w ramach jego trasy „Send Me Tour”. Wspominał własną służbę w Afganistanie i opowiadał o kwaterze głównej ISAF w Kabulu, przy której wisiały flagi około 50 państw.
Przytoczył żołnierski żart, że skrót ISAF tak naprawdę oznaczał „I Saw Americans Fighting”, czyli „Widziałem walczących Amerykanów”. Dodał, że to demoralizujące, gdy zamiast dzielić się ciężarem sojusznicy sami stają się ciężarem.
![]()
Źródło: dvidshub.net
To nie była pierwsza taka wypowiedź. Jak przypominały m.in. „Bankier” i Radio ZET, Hegseth już wcześniej w podobnie drwiący sposób rozwijał skrót ISAF. W styczniu 2026 r. zbliżoną tezę stawiał Donald Trump — mówił, że sojusznicy w Afganistanie „trzymali się trochę z tyłu, z dala od linii frontu”. To wywołało krytykę, zwłaszcza w Wielkiej Brytanii.
Słowa Hegsetha padły w ważnym momencie dla relacji polsko-amerykańskich. Jeszcze w 2025 r. ten sam Hegseth nazywał Polskę „modelowym sojusznikiem na kontynencie europejskim”.
Warto pamiętać, skąd w ogóle wzięła się misja w Afganistanie. Była następstwem jedynego w historii NATO uruchomienia art. 5 Traktatu Północnoatlantyckiego — zasady, że atak na jedno państwo Sojuszu jest traktowany jak atak na wszystkie. Uruchomiono ją po zamachach z 11 września 2001 r. Misja była więc odpowiedzią Sojuszu na atak na Stany Zjednoczone.
Szczegółowa analiza
Ile kosztowała wojna sojuszników USA
Najprostszym sposobem na sprawdzenie, kto naprawdę walczył, są straty. Według podsumowania Instytutu Nowej Europy w Afganistanie zginęło 1144 żołnierzy koalicji spoza USA, a Amerykanów — 2448. „Guardian” podaje, że Amerykanie, których zginęło prawie 2,5 tys., stanowili ok. dwóch trzecich wszystkich ofiar, a na służbie zginęli żołnierze z ponad 30 państw. Dokładne sumy różnią się nieco w zależności od zestawienia i okresu, dlatego podajemy wartości przybliżone.
![]()
Źródło: en.wikipedia.org
Najwięcej po USA straciła Wielka Brytania — 457 żołnierzy. Sama liczba poległych nie mówi wprost, ile państw prowadziło walkę. Ale trudno pogodzić ponad tysiąc zabitych z ponad 30 krajów z tezą, że wkład wniosło „może pięć”. W walkach, oprócz USA, uczestniczyło co najmniej kilkanaście państw, m.in. Wielka Brytania, Kanada, Holandia, Dania, Australia, Estonia, Polska, Francja, Rumunia i Gruzja.
Polskie liczby: 43 plus 1
W sporze o liczbę polskich ofiar obie wersje opisują te same osoby. Według Centrum Weterana Działań poza Granicami Państwa, na które powołuje się Demagog, w trakcie misji poległo lub zmarło 43 polskich żołnierzy i 1 pracownik cywilny wojska — ratownik medyczny. Razem to 44 osoby. Sikorski, pisząc o „44 polskich żołnierzach”, sprawę uprościł, ale bilansu nie zawyżył.
Według MON przez misję przeszło ponad 33 tys. żołnierzy i pracowników resortu. Opracowanie opublikowane przez Wojskową Akademię Techniczną liczy inaczej: Polski Kontyngent Wojskowy miał 15 zmian, w których służyło prawie 25,5 tys. żołnierzy (dla porównania w Iraku — 16 tys.). Różnica bierze się stąd, że dane MON obejmują też pracowników cywilnych resortu. Najliczniejsza była VII zmiana — ok. 2,6 tys. osób.
📄 Polska w Afganistanie — doświadczenia i wnioski (PDF, źródło: sbn.wat.edu.pl)
Rannych polskich żołnierzy było ponad 200, co zgadza się ze słowami Jana Grabca o „setkach rannych”. Dokładniejsze dane wojskowe przytaczał money.pl: obrażenia w walkach odniosło 869 żołnierzy i cywilów, z czego 361 zostało rannych tak ciężko, że wymagali opieki medycznej dłużej niż siedem dni. Najtragiczniejszy był atak talibów na opancerzony pojazd patrolowy w Ghazni w grudniu 2011 r. — zginęło wtedy pięciu polskich żołnierzy.
Ghazni: walka bez zastrzeżeń
Od 30 października 2008 r. Polskie Siły Zadaniowe Task Force White Eagle — jedna z brygadowych grup bojowych Dowództwa Regionalnego Wschód — odpowiadały za prowincję Ghazni. Polski kontyngent prowadził tam patrole bojowe, operacje przeciw partyzantce i działania przeciw ładunkom wybuchowym, z udziałem sił specjalnych, w tym jednostki GROM. Według komunikatu podsumowującego VII zmianę polskie siły wsparły ponad 100 operacji sił specjalnych — polskich i amerykańskich. W lutym 2011 r. polscy żołnierze zatrzymali w nocnej akcji w dystrykcie Qarabagh jednego z głównych dowódców talibów.
Ma to znaczenie dla tezy Hegsetha. Wiele kontyngentów ISAF działało bowiem z tzw. ograniczeniami narodowymi (w żargonie: national caveats) — to zastrzeżenia, których żołnierzy danego kraju nie wolno było rzucać do najtrudniejszych zadań. Według opracowania WAT Polska jako jedyny kraj Sojuszu zrezygnowała z jakichkolwiek ograniczeń co do zakresu i sposobu użycia swoich sił.
Co jest prawdą w tezie o „jednym lub dwóch krajach”
Na szczycie NATO w Lizbonie w 2010 r. ustalono, że odpowiedzialność za bezpieczeństwo Afganistanu będzie stopniowo przekazywana Afgańczykom od 2011 r. do końca 2014 r. Latem 2013 r. afgańskie siły przejęły prowadzenie operacji bezpieczeństwa w całym kraju. ISAF zakończyła operacje bojowe i została rozwiązana w grudniu 2014 r.
Od 1 stycznia 2015 r. NATO prowadziło misję Resolute Support. Opierała się na rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ nr 2189 i była nastawiona na szkolenie, doradztwo i wsparcie afgańskich sił bezpieczeństwa — bez mandatu bojowego, czyli bez prawa do prowadzenia walk. Równolegle USA prowadziły własną operację antyterrorystyczną Freedom’s Sentinel, w której amerykańscy żołnierze nadal walczyli. W kwietniu 2021 r. sojusznicy zdecydowali o wycofywaniu wojsk od 1 maja, a misję zakończono na początku września 2021 r.
Jeśli więc Hegseth miał na myśli ostatnie lata obecności w Afganistanie, to rzeczywiście walczyły wtedy głównie siły amerykańskie. Wynikało to jednak z decyzji podjętych wspólnie przez państwa NATO w Lizbonie i z niebojowego mandatu nowej misji — a nie z tego, że sojusznicy odmawiali walki.
Reakcje w Polsce i za granicą
Sikorski napisał 18 października na platformie X: „Tell that, Mr @SecWar, to the families of 44 Polish soldiers who died securing the tough Ghazni province” — po polsku: „Proszę to powiedzieć, panie sekretarzu wojny, rodzinom 44 polskich żołnierzy, którzy zginęli, zabezpieczając trudną prowincję Ghazni”. Szef Kancelarii Premiera Jan Grabiec ocenił, że polskim żołnierzom należą się przeprosiny. Premier Donald Tusk mówił, że „bardzo źle się dzieje, kiedy ktoś lekceważy zaangażowanie polskich żołnierzy”, i odczytał SMS od polskiego ratownika wojskowego z apelem o stanięcie w obronie żołnierzy. Dodał: „Liczyłem na głos prezydenta Karola Nawrockiego w tej sprawie. Ale chyba się przeliczyłem”.
Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty nazwał słowa Hegsetha skandalicznymi i zarzucił prezydentowi brak protestu — zarówno teraz, jak i po wcześniejszych wypowiedziach Trumpa, które pomijały ofiarę polskich żołnierzy. Gen. Roman Polko, były dowódca GROM, nazwał wypowiedź „deptaniem grobów” i oczekiwał reakcji prezydenta oraz ministra obrony Władysława Kosiniaka-Kamysza. Do 20–21 października prezydent nie zabrał publicznie głosu w tej sprawie.
Krytyka nie ograniczyła się do Polski. Rzecznik brytyjskiego premiera 19 października powiedział, że Hegseth „się myli”, a umniejszanie roli sojuszników jest błędem. Wypowiedź skrytykowali też amerykańscy weterani.
Co pozostaje otwarte
- Nie znaleźliśmy publicznej odpowiedzi Pentagonu ani samego Hegsetha na krytykę z Polski i Wielkiej Brytanii.
- Które miejsce zajmuje Polska pod względem strat wśród państw koalicji — dostępne zestawienia nie są ze sobą spójne, więc tego nie przesądzamy.
- Ile państw prowadziło walki w ostatnich dwóch latach ISAF (2013–2014) — tego nie udało nam się jednoznacznie ustalić.
Podsumowanie
Pete Hegseth twierdził, że z około 50 państw w misji ISAF w Afganistanie realny wkład wniosło „może pięć”. Dane temu przeczą: zginęło ponad 1100 żołnierzy koalicji spoza USA z ponad 30 państw, w tym 457 Brytyjczyków i 44 Polaków (43 żołnierzy i jeden ratownik medyczny). W walkach uczestniczyło co najmniej kilkanaście krajów, a polski kontyngent od 2008 r. odpowiadał za prowincję Ghazni bez ograniczeń w użyciu wojsk. Częściowo trafna jest tylko teza o końcówce misji: po 2014 r. misja NATO była szkoleniowa, a walczyły głównie wojska USA w ramach własnej operacji. Wynikało to jednak z mandatu misji, a nie z postawy sojuszników.