Kluczowe ustalenia

  • 14 września 2026 r. prezes UOKiK (Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów — państwowy urząd, który pilnuje uczciwej konkurencji) ogłosił decyzję. Wynika z niej, że przewoźnicy obsługujący centra dystrybucyjne Biedronki (czyli wielkie magazyny, z których towar rozwożony jest do sklepów) umówili się, że nie będą się nawzajem podbierać kierowców. Według urzędu Jeronimo Martins Polska (JMP) koordynowała to porozumienie — czyli była tą firmą, która nad nim czuwała.
  • Kara dla JMP to 525 535 050 zł. Razem z karami dla 29 firm transportowych i 8 osób fizycznych daje to 571 960 550 zł. Na samych przewoźników i osoby fizyczne przypada łącznie ok. 46,4 mln zł.
  • Zmowa miała trwać od czerwca 2017 r. do co najmniej lutego 2024 r., kiedy urząd wszedł do firm z przeszukaniem. Kierowca, który chciał przejść do innego przewoźnika z tej grupy, musiał najpierw dostać zgodę swojego dotychczasowego pracodawcy. Bez niej obowiązywała go kilkumiesięczna karencja — czyli okres, w którym po prostu nie mógł podjąć pracy u konkurenta.
  • Jedna firma, Kazimierz Olszański, skorzystała z programu łagodzenia kar (tzw. leniency — mechanizm, w którym uczestnik zmowy sam ją zgłasza urzędowi i współpracuje, a w zamian dostaje niższą karę). Dzięki temu jej kara została obniżona o 50%, do ponad 166,6 tys. zł.
  • JMP zapowiedziała odwołanie do sądu i twierdzi, że nie łamała prawa. Decyzja nie jest prawomocna — to znaczy, że nie jest jeszcze ostateczna i można ją zaskarżyć w sądzie.

Zmowa na rynku pracy. Ponad pół miliarda złotych kar na Biedronkę oraz firmy transportowe

Źródło: uokik.gov.pl


Kontekst i tło

Ta sprawa nie zaczęła się we wrześniu. Już w lutym 2024 r. UOKiK przeprowadził przeszukanie. Potem, w lipcu 2025 r., prezes urzędu Tomasz Chróstny postawił zarzuty Jeronimo Martins Polska, 32 firmom transportowym i ośmiu menedżerom. W decyzji z września 2026 r. ukarano ostatecznie 29 przewoźników. Biuro prasowe Biedronki podało, że spółka była „jednym z 30 przedsiębiorców” objętych tym postępowaniem.

Chodzi o porozumienie typu no-poach („bez podkupywania”) — czyli umowę między firmami, że nie będą sobie nawzajem przejmować pracowników. Takie porozumienia nie dotyczą cen towarów w sklepie. Ale według UOKiK uderzają w konkurencję o pracowników, a przez to obniżają wynagrodzenia. Za takie porozumienie, które ogranicza konkurencję, prezes UOKiK może nałożyć na firmę karę do 10% obrotu z poprzedniego roku (obrót to całość pieniędzy, które firma zarobiła ze sprzedaży, jeszcze przed odliczeniem kosztów), a na menedżera — do 2 mln zł.

Temat nie jest w Europie nowy. 2 czerwca 2025 r. Komisja Europejska ukarała Delivery Hero i Glovo łączną kwotą ok. 329 mln euro za kartel, który obejmował m.in. porozumienie o niepodbieraniu pracowników. Była to pierwsza taka decyzja Komisji. W Polsce UOKiK w czerwcu 2026 r. wszczął postępowanie wobec spółki Dino Polska i współpracujących z nią przewoźników — w sprawie podobnego porozumienia dotyczącego kierowców. Kancelaria Bird & Bird wylicza, że w 2026 r. urząd prowadzi co najmniej trzy takie postępowania o zmowy na rynku pracy.

JMP ma już za sobą spory z tym urzędem. W grudniu 2020 r. UOKiK nałożył na nią ponad 723 mln zł kary za wykorzystywanie przewagi kontraktowej wobec dostawców — chodziło o narzucanie im rabatów. Osobno spółka dostała blisko 105 mln zł kary za wprowadzające w błąd komunikaty promocyjne.


Szczegółowa analiza

Na czym według UOKiK polegała zmowa

Z komunikatu UOKiK wynika, że przewoźnicy obsługujący magazyny Biedronki uzgodnili jedno: nie będą zatrudniać kierowców z innych firm należących do porozumienia. Kierowca, który chciał zmienić pracodawcę, musiał dostać zgodę dotychczasowej firmy. Jeśli jej nie dostał, obejmowała go blokada. Przez okres karencji nie mógł pracować dla innego przewoźnika w tym samym centrum. Karencja trwała kilka miesięcy — w zależności od centrum. Urząd ocenia, że przez to podbieranie kierowcy od konkurenta przestawało się firmom opłacać.

Według UOKiK kluczową rolę odgrywała sama Jeronimo Martins Polska. Spółka miała być organizatorem zmowy: egzekwowała ustalone warunki, pośredniczyła w przekazywaniu informacji między przewoźnikami i decydowała, kto może wjechać na teren magazynu. Według urzędu nie wpuszczała kierowców, którzy zmienili pracę wbrew ustaleniom.

Ważne zastrzeżenie: w komunikatach UOKiK i w relacjach mediów nie ma informacji o ustalaniu pułapów czy stawek wynagrodzeń. Sprawa dotyczy niepodbierania pracowników, a nie umawiania się co do płac. Wpływ na wynagrodzenia urząd opisuje jako skutek zmowy, a nie osobne ustalenie. Tomasz Chróstny powiedział, że zmowa „utrudniała kierowcom zmianę pracodawcy, a przedsiębiorcom pozwalała zmniejszyć presję na wzrost wynagrodzeń”, a korzyści zostawały po stronie uczestników porozumienia, podczas gdy koszty ponosili pracownicy i ich rodziny. Projekt decyzji opiniowała Komisja Europejska, która według UOKiK zgodziła się, że doszło do naruszenia konkurencji.

Kary: kto i ile

Z listy w komunikacie wynika, że JMP odpowiada za 525 535 050 zł z łącznej kwoty 571 960 550 zł. Kary dla przewoźników bardzo się między sobą różnią: od 6 727 000 zł (Euro Finannce) do zaledwie 18 200 zł (Firma Usługowo Handlowa Jarosław Komasara).

Osobno warto wyjaśnić przypadek firmy Kazimierz Olszański. Złożyła ona wniosek leniency i dostarczyła urzędowi informacje o działaniu zmowy. Zrobiła to jednak dopiero po tym, jak postępowanie już się rozpoczęło. To ma znaczenie: pełne zwolnienie z kary przysługuje tylko wtedy, gdy firma zgłosi zmowę, zanim urząd zaczyna sprawę. Tutaj zgłoszenie przyszło później, więc firma nie dostała całkowitego zwolnienia — a jedynie obniżkę kary o połowę, do ponad 166,6 tys. zł.

Ukarano też osiem osób fizycznych: właścicieli, wspólników lub menedżerów firm przewozowych. Ustawa pozwala nałożyć na menedżera karę do 2 mln zł, ale w tej decyzji kwoty są dużo niższe. Według listy UOKiK wynoszą od 135 tys. zł do 390 tys. zł na osobę. Żadna z tych kar nie zbliża się więc do ustawowego maksimum.

Jak ta kara ma się do wielkości spółki? Polsat News napisał, że 525 mln zł to ok. 1/7 zeszłorocznego zysku netto (czyli tego, co zostaje firmie po odliczeniu wszystkich kosztów i podatków) Jeronimo Martins Polska. Zaznaczmy jednak: nie znaleźliśmy publicznego potwierdzenia samego zysku polskiej spółki, więc jest to wyliczenie redakcji Polsatu. Grupa Jeronimo Martins, do której należy JMP, raportuje wyniki w euro. Po trzech kwartałach 2025 r. miała 26,534 mld euro przychodów i 484 mln euro zysku netto jednostki dominującej (czyli spółki-matki, która stoi na czele całej grupy). Z tego 214 mln euro przypadło na III kwartał (+14,6% rdr., czyli w porównaniu z tym samym kwartałem rok wcześniej) i 127 mln euro na I kwartał (+31,4% rdr.). Sama sieć Biedronka miała w 2025 r. ponad 25 mld euro sprzedaży. Komunikat UOKiK nie podaje, jaki obrót przyjęto do wyliczenia kary — dlatego nie potwierdziliśmy, jaki procent obrotu ona stanowi.

Spór o decyzję i droga do sądu

Biuro prasowe Biedronki oświadczyło: „Stoimy na stanowisku, że spółka nie dopuściła się praktyk niezgodnych z prawem, do których odnosi się Prezes UOKiK, dlatego odwołamy się od tej decyzji do właściwego sądu”. Spółka skrytykowała też urząd za to, że ogłosił decyzję publicznie, zanim formalnie ją doręczył.

Decyzja jest nieprawomocna — nie jest jeszcze ostateczna. Odwołanie przysługuje do Sądu Okręgowego w Warszawie, czyli Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (to wyspecjalizowany sąd, który rozpatruje właśnie takie sprawy), w ciągu miesiąca od doręczenia decyzji. Poprzednia duża sprawa pokazuje, ile to może potrwać. Po decyzji z grudnia 2020 r. (723 mln zł) ten sąd wydał wyrok w pierwszej instancji dopiero w październiku 2024 r. — czyli po niemal czterech latach. Sąd zgodził się z UOKiK co do naruszenia, ale obniżył karę do ok. 506 mln zł. Wyrok nie był prawomocny, a UOKiK przedstawił go jako swoją wygraną.

Dla kierowców istotna jest możliwość dochodzenia odszkodowań. Pozwala na to ustawa z 21 kwietnia 2017 r. o roszczeniach o naprawienie szkody wyrządzonej przez naruszenie prawa konkurencji. Kluczowe jest tu jednak słowo „prawomocna”: dopiero ustalenia prawomocnej (czyli ostatecznej) decyzji prezesa UOKiK są dla sądu wiążące co do tego, że naruszenie w ogóle nastąpiło.


Podsumowanie

UOKiK uznał, że firmy przewożące towar do magazynów Biedronki przez lata umawiały się, że nie będą sobie nawzajem podbierać kierowców. Według urzędu właściciel sieci, Jeronimo Martins Polska, organizował ten układ i go pilnował. Kary wynoszą łącznie prawie 572 mln zł, z czego ponad 525 mln zł przypada na samą JMP. Spółka nie zgadza się z decyzją i idzie do sądu, więc na razie kara nie jest ostateczna. Przy poprzedniej dużej karze dla tej firmy od decyzji urzędu do wyroku sądu pierwszej instancji minęły prawie cztery lata — i sąd wtedy obniżył kwotę. Dwie rzeczy, których nie potwierdziliśmy: że to pierwsza taka kara za zmowę na rynku pracy w Polsce oraz wyliczenia, jaką część obrotu lub zysku spółki stanowi ta kara.