Kluczowe ustalenia

  • 17 sierpnia 2026 r. na stronie Sejmu pojawiła się informacja, że Maciej Berek jest kandydatem na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Trybunał Konstytucyjny (TK) to sąd, który sprawdza, czy ustawy są zgodne z konstytucją. Berka zgłosiła grupa posłów klubu Koalicji Obywatelskiej — a nie Prezydium Sejmu. Wniosek trafił do Sejmu jako oficjalny dokument (tzw. druk sejmowy) i dostał numer druku 3006. Cztery dni wcześniej, 13 sierpnia, premier Donald Tusk potwierdził na konferencji prasowej, że Berek odchodzi z rządu i będzie kandydatem koalicji.
  • Kontrkandydatem jest prof. Artur Kotowski, kierownik Katedry Teorii i Filozofii Prawa na Wydziale Prawa i Administracji UKSW, zgłoszony przez klub PiS. To nie pierwsze podejście — posłowie PiS wystawili go już po raz siódmy, a sejmowa Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka wcześniej oceniła jego kandydaturę negatywnie.
  • Uchwalona 13 września 2024 r. ustawa o Trybunale Konstytucyjnym (druk sejmowy nr 253) rzeczywiście przewidywała 4-letnią karencję — czyli obowiązkową przerwę, przez którą polityk nie mógłby kandydować. Zgodnie z art. 17 ust. 2 osoba, która wcześniej sprawowała urząd Prezydenta RP, była posłem, senatorem lub posłem do Parlamentu Europejskiego, albo pełniła funkcję członka Rady Ministrów, sekretarza stanu, podsekretarza stanu lub pełnomocnika rządu, mogła kandydować do TK dopiero po czterech latach od zakończenia pełnienia funkcji. Osobny ustęp wymagał tych samych czterech lat od wyjścia z partii politycznej.
  • Ustawa nie weszła w życie. Prezydent Andrzej Duda, zamiast ją podpisać, skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego do sprawdzenia jeszcze przed wejściem w życie (tzw. kontrola prewencyjna — sygnatura sprawy Kp 3/24, rozpoznawana razem z Kp 4/24, która dotyczy przepisów wprowadzających). Przepis o karencji nigdy nie zaczął obowiązywać.
  • W stanie prawnym z sierpnia 2026 r. nie istnieje żadna ustawowa karencja polityczna dla kandydatów na sędziego TK. Maciej Berek jest więc formalnie uprawniony do kandydowania — choć musiałby czekać cztery lata, gdyby przepisy z 2024 r. obowiązywały, bo do sierpnia 2026 r. był członkiem Rady Ministrów.
  • Kadencja sędziego Justyna Piskorskiego kończy się 18 września 2026 r., a Sejm może wybrać jego następcę już na pierwszym posiedzeniu po wakacjach, 2 września.
  • Do wyboru sędziego TK potrzeba bezwzględnej większości (więcej głosów „za" niż wszystkich „przeciw" i „wstrzymujących się" razem) przy kworum, czyli obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów. Przy pełnej frekwencji 460 posłów oznacza to 231 głosów, ale przy minimalnym kworum 230 posłów wystarczyłoby 116 głosów. Wynik zależy więc nie tylko od tego, jak zagłosują kluby, ale i od tego, ilu posłów w ogóle przyjdzie.
  • Kandydatura podzieliła koalicję. Anna Maria Żukowska (Nowa Lewica) oceniła decyzję premiera krytycznie: „Mieliśmy być inni niż PiS, mieliśmy robić to inaczej, a nie dokładnie tak samo".

„Chce nam pokazać miejsce w szeregu”. Koalicjantka gorzko o Tusku

Źródło: polsatnews.pl


Kontekst i tło

Spór o skład Trybunału Konstytucyjnego trwa od grudnia 2015 r. Wtedy Sejm VIII kadencji wybrał nowych sędziów na miejsca, które — jak uznawano — poprzedni Sejm zdążył już wcześniej prawidłowo obsadzić. To właśnie ta ocena jest osią sporu. Jednym z tak wybranych był Lech Morawski. Sam Trybunał odniósł się do legalności tych wyborów w wyroku z 3 grudnia 2015 r. o sygnaturze K 34/15.

Miejsce, o które toczy się dziś gra, ma z tym sporem bezpośredni związek. Justyn Piskorski został wybrany przez Sejm 15 września 2017 r. i złożył ślubowanie 18 września 2017 r., zajmując w Trybunale miejsce po zmarłym Lechu Morawskim. To dlatego część prawników zalicza go do tzw. „sędziów dublerów" — czyli sędziów wybranych na miejsca, które według nich nie były wolne. Drugi z sędziów tak określanych, Jarosław Wyrembak, ma kadencję do 30 stycznia 2027 r.; kadencja Andrzeja Zielonackiego zakończyła się 28 czerwca 2026 r.

Wątpliwości wobec takich wyborów potwierdził Europejski Trybunał Praw Człowieka (ETPC — sąd w Strasburgu, który bada, czy państwa łamią Europejską Konwencję Praw Człowieka). W wyroku w sprawie Xero Flor przeciwko Polsce z 7 maja 2021 r. ETPC orzekł, że udział w składzie TK sędziego wybranego na już obsadzone miejsce oznacza naruszenie prawa do sądu ustanowionego ustawą z art. 6 ust. 1 tej Konwencji.

Po zmianie władzy Sejm X kadencji podjął 6 marca 2024 r. uchwałę w sprawie usunięcia skutków kryzysu konstytucyjnego lat 2015–2023. Stwierdził w niej, że uchwały o wyborze sędziów z grudnia 2015 r. zapadły z rażącym naruszeniem prawa.

Sejm podjął uchwałę w sprawie Trybunału Konstytucyjnego. Będzie odpowiedź

Źródło: businessinsider.com.pl

Równolegle Trybunał się wyludniał: od drugiej połowy grudnia 2025 r. na 15 stanowisk sędziowskich było sześć wakatów, a orzekało dziewięcioro sędziów. 13 marca 2026 r. Sejm wybrał sześcioro nowych sędziów: Magdalenę Bentkowską, Marcina Dziurdę, Annę Korwin-Piotrowską, Krystiana Markiewicza, Dariusza Szostka i Macieja Taborowskiego.

Sam kandydat to prawnik z długim stażem w administracji rządowej. Maciej Berek od grudnia 2023 r. pełnił funkcję ministra-członka Rady Ministrów i przewodniczącego Stałego Komitetu Rady Ministrów, a wcześniej, w latach 2007–2015, był prezesem Rządowego Centrum Legislacji (to urząd, który przygotowuje projekty przepisów dla rządu).


Szczegółowa analiza

Jak doszło do zgłoszenia. Premier Donald Tusk ujawnił plan 13 sierpnia 2026 r. na konferencji prasowej. Powiedział, że wyraził warunkową zgodę na odejście Berka z rządu i jego kandydowanie. Opisał go jako „jednego z najwybitniejszych polskich prawników, praktyków", który — jak dodał — z apolityczności i niepartyjności uczynił swój znak rozpoznawczy. Podkreślił też, że Berek „nie jest moim czy partyjnym kandydatem", a celem jest pomoc w naprawieniu sytuacji z wadliwym Trybunałem. Formalne zgłoszenie nastąpiło cztery dni później: 17 sierpnia w Monitorze Polskim (urzędowym dzienniku, w którym publikuje się oficjalne decyzje) opublikowano postanowienie o odwołaniu Berka z urzędu ministra, a tego samego dnia na stronie Sejmu pojawiła się jego kandydatura zgłoszona przez posłów KO.

Wideo: youtube.com

Zarzut hipokryzji stawia sam premier. Na tej samej konferencji Tusk przyznał, że wspierał proponowaną przez koalicję ustawę o TK — po to, jak powiedział, żeby „w ogóle nie było najmniejszych śladów polityki w Trybunale Konstytucyjnym" — i że ta ustawa przepadła. Odejście od tej zasady uzasadnił krótko: „sytuacja jest nadzwyczajna i dlatego wymaga nadzwyczajnych działań". To rzadki przypadek, w którym rozbieżność między deklarowanym standardem a konkretną nominacją nie jest przedmiotem sporu — obie strony ją przyznają, różnią się tylko oceną, czy jest usprawiedliwiona.

Co dokładnie mówił nieobowiązujący przepis. Ustawa z 13 września 2024 r. w art. 17 ust. 1 wymagała, by kandydat wyróżniał się wiedzą prawniczą i miał kwalifikacje do bycia sędzią Sądu Najwyższego lub Naczelnego Sądu Administracyjnego. W ust. 2 wprowadzała czteroletnią przerwę dla polityków — obejmującą także sekretarzy i podsekretarzy stanu oraz pełnomocników rządu. Ust. 3 dodawał cztery lata od wyjścia z partii politycznej. „Rzeczpospolita" zwracała wtedy uwagę, że dodatkowa poprawka o zasadach wyłączania sędziów TK stawiała pod znakiem zapytania sam sens powoływania do Trybunału byłych parlamentarzystów — bo taki sędzia i tak byłby wyłączany od orzekania w sprawach, przy których wcześniej pracował.

📄 Pełny tekst przepisów o karencji (PDF, źródło: gov.pl)

Dlaczego przepis nie działa. Prezydent Andrzej Duda nie podpisał ustawy. Jesienią 2024 r. skierował ją, razem z przepisami wprowadzającymi, do Trybunału Konstytucyjnego — właśnie w trybie kontroli prewencyjnej, czyli sprawdzenia jeszcze przed wejściem w życie. Sprawy dostały sygnatury Kp 3/24 i Kp 4/24 i zostały połączone do wspólnego rozpoznania pod sygnaturą Kp 3/24. Dopóki Trybunał nie rozstrzygnie, ustawa czeka i nie wchodzi w życie — i w tym stanie pozostała. Skutek jest taki, że dziś kandydata na sędziego TK wiążą wyłącznie wymogi z konstytucji i z obowiązującej ustawy. Art. 194 ust. 1 Konstytucji przewiduje wybór przez Sejm, indywidualnie, na 9 lat, spośród osób wyróżniających się wiedzą prawniczą, a kandydat musi mieć kwalifikacje sędziego SN lub NSA. Żaden z tych przepisów nie odnosi się do wcześniejszej działalności politycznej.

Procedura i arytmetyka. Wniosek najpierw opiniuje sejmowa Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka, która przedstawia Sejmowi sprawozdanie — to właśnie na tym etapie w poprzedniej turze przepadła rekomendacja dla Artura Kotowskiego. Potem Sejm głosuje: uchwałę o wyborze sędziego podejmuje bezwzględną większością głosów, przy obecności co najmniej połowy ogólnej liczby posłów. Przy pełnej sali próg wynosi 231 głosów, a przy minimalnym kworum 230 posłów — 116. Sam sposób wyboru jest zresztą przedmiotem sporu prawnego: przed Trybunałem toczy się zainicjowana przez grupę posłów PiS sprawa K 3/26, w której zakwestionowano przepisy o zasadach i trybie zgłaszania kandydatów oraz wyboru sędziów TK przez Sejm — w tym o dowolnym określaniu wymaganej większości. Otwarta pozostaje też rola prezydenta: według stanowiska Kancelarii Sejmu prezydent odbiera wyłącznie ślubowanie i nie ma prawa oceniać, czy Sejm dokonał wyboru prawidłowo, a odmowa odebrania ślubowania nie ma podstawy prawnej.

Reakcje prawników i koalicjantów. „Rzeczpospolita" opisała reakcję środowiska konstytucjonalistów nagłówkiem o oburzeniu kandydaturą Macieja Berka. Prof. Marcin Matczak, oceniając wcześniejsze doniesienia, mówił, że Berek jest doskonałym prawnikiem, ale jest „człowiekiem Donalda Tuska". Z drugiej strony sporu konstytucjonalista prof. Marek Dobrowolski postawił na łamach tej samej gazety pytanie, czy w składzie TK mamy nowego „sędziego dublera" — tyle że jego zarzut dotyczy sędziów wybranych przez obecną większość na miejsca po osobach, które ona sama uznaje za dublerów. Wewnątrz koalicji najostrzej zabrała głos Anna Maria Żukowska, która decyzję premiera odczytała jako demonstrację siły w koalicji: „To jest taka chęć pokazania, kto tu rządzi […]. Premier chce nam pokazać miejsce w szeregu".

Czy obsadzenie miejsca po Piskorskim zamyka spór? Nie zamyka, bo dotyczy on całego składu, a nie jednego fotela. Nowo wybrani w marcu 2026 r. sędziowie Magdalena Bentkowska i Dariusz Szostek zapowiedzieli, że nie będą orzekać w składach z sędziami uznawanymi za dublerów. Argumentują, że udział w wadliwie sformowanym składzie narusza Konstytucję. Kadencja Piskorskiego kończy się naturalnie 18 września 2026 r., więc jego następca obejmie miejsce bez wątpliwości co do tego, czy jest ono wolne. Ale w Trybunale pozostanie Jarosław Wyrembak, wybrany w podobnym trybie, a status wyroków wydanych wcześniej w takich składach nadal jest sporny.


Co pozostaje otwarte

  • Wynik głosowania. Nie wiadomo, ilu posłów weźmie udział w głosowaniu 2 września ani jak zagłosują poszczególne kluby koalicji — przy tak skonstruowanym progu oba te czynniki decydują o wyniku.
  • Ślubowanie. Nie wiadomo, czy prezydent odbierze ślubowanie od osoby wybranej przez Sejm; spór o zakres jego roli w tej procedurze trwa od miesięcy.
  • Rozstrzygnięcie sprawy K 3/26. Wyrok w sprawie zasad i trybu wyboru sędziów TK może zmienić reguły przyszłych wyborów.

Podsumowanie

Kandydatura Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego jest zgodna z obowiązującym prawem: dziś żaden przepis nie zakazuje byłemu ministrowi ubiegania się o miejsce w Trybunale. Jednocześnie jest sprzeczna z zasadą, którą ta sama większość sejmowa wpisała do własnej ustawy o TK, uchwalonej 13 września 2024 r. — ustawa kazała politykom, w tym członkom rządu, odczekać cztery lata. Nie weszła w życie, bo prezydent Andrzej Duda, zamiast ją podpisać, skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego.

Kandydaturę zgłosiła 17 sierpnia 2026 r. grupa posłów Koalicji Obywatelskiej, a PiS ponownie wystawił prof. Artura Kotowskiego z UKSW. Sejm może głosować już 2 września, bo kadencja sędziego Justyna Piskorskiego kończy się 18 września 2026 r. Do wyboru potrzeba bezwzględnej większości, a jej wysokość zależy od frekwencji: od 231 głosów przy pełnej sali do 116 przy minimalnym kworum.

Sam wybór następcy Piskorskiego nie rozwiązuje sporu o legalność składu Trybunału. Ten ciągnie się od grudnia 2015 r., potwierdził go wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie Xero Flor, a w Trybunale nadal orzeka drugi sędzia wybrany w podobnych okolicznościach. Nowe rozdanie personalne zmienia układ sił, ale nie usuwa pierwotnej wady, wokół której spór narósł.