Trzy razy „nie" i trzy razy za mało głosów
Są trzy daty: 1 grudnia 2025 r., 12 lutego 2026 r. i 11 czerwca 2026 r. Za każdym razem Karol Nawrocki odmawiał podpisu pod ustawą o rynku kryptoaktywów. Zapowiadał to jeszcze jako kandydat, przed drugą turą wyborów prezydenckich w 2025 r. I za każdym razem Sejm próbował weto odrzucić — bezskutecznie.
Weto jest wyłączną prerogatywą Prezydenta RP (art. 122 ust. 5 Konstytucji). Żaden polityk ani organ nie może formalnie „kazać" prezydentowi zawetować ustawy — może go do tego wyłącznie publicznie namawiać. To rozróżnienie wróci jeszcze przy wątku pieniędzy.
Głosowania układały się blisko progu, ale nigdy go nie sięgnęły. 5 grudnia 2025 r. za odrzuceniem weta głosowało 243 posłów przy 192 przeciw. 17 kwietnia 2026 r. — 243 do 191 przy 3 wstrzymujących się. 4 września 2026 r. — 241 do 198 przy 3 wstrzymujących się. Do odrzucenia potrzeba większości 3/5 przy kworum co najmniej 230 posłów — przy pełnej frekwencji to 276 głosów.

Źródło: polsatnews.pl
Skutek tego pata jest prosty do opisania. Polska jest ostatnim państwem UE bez krajowych przepisów stosujących rozporządzenie MiCA. KNF stwierdziła w komunikacie z 10 lutego 2026 r., że wobec braku ustawy żaden krajowy organ administracji publicznej nie został wyznaczony jako właściwy dla dostawców usług w zakresie kryptoaktywów. Na liście organów prowadzonej przez ESMA Polska figuruje z adnotacją o braku formalnej desygnacji — obok Rumunii. Po 1 lipca 2026 r. polskie podmioty utraciły możliwość świadczenia usług na zasadach okresu przejściowego MiCA do czasu uzyskania zezwolenia. Terminu — jak podkreśla KNF — nie dało się wydłużyć.
Spór dotyczył kilku konkretnych uprawnień. Sporna była blokada rachunków na 96 godzin z możliwością przedłużenia (relacje branżowe wskazywały na przedłużenie nawet do sześciu miesięcy za zgodą prokuratora), rejestr nieuczciwych domen internetowych oraz odpowiedzialność karna z grzywną do 10 mln zł za najpoważniejsze naruszenia.
W tle przez cały czas wracało porównanie do SKOK-ów. Ale trzeba je ustawić precyzyjnie: SKOK-i podlegają nadzorowi Komisji Nadzoru Finansowego od 27 października 2012 r. — to dzień wejścia w życie ustawy z 5 listopada 2009 r. o spółdzielczych kasach oszczędnościowo-kredytowych. Założenie, że kasy do dziś są poza nadzorem KNF, jest nieprawdziwe. Wcześniej — od 1992 r. — nadzór sprawowała sama branża za pośrednictwem Krajowej SKOK, którą przez około 20 lat kierował Grzegorz Bierecki. Historyczna analogia dotyczy więc mechanizmu, nie stanu obecnego. Ustawa oddająca kasy pod nadzór KNF została uchwalona 5 listopada 2009 r., ale prezydent Lech Kaczyński skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego — w efekcie weszła w życie prawie trzy lata później. Rachunek za ten okres: 2,24 mld zł wypłat gwarancyjnych Bankowego Funduszu Gwarancyjnego dla deponentów SKOK Wołomin i ponad 3 mld zł szacowanych wyłudzeń.
Rozporządzenie, które obowiązuje samo z siebie
Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2023/1114 — znane jako MiCA — jest stosowane bezpośrednio we wszystkich państwach członkowskich od 30 grudnia 2024 r. Parlament Europejski przyjął je w kwietniu 2023 r., a opublikowano je 9 czerwca 2023 r. Kluczowa różnica prawna: MiCA jest rozporządzeniem, a nie dyrektywą, więc nie wymaga transpozycji. Polska ustawa miała zrobić tylko trzy rzeczy — wyznaczyć organ właściwy zgodnie z art. 93 MiCA, opisać procedurę zezwoleń dla dostawców usług i ustanowić krajowe sankcje.
Tego ostatniego elementu Polska nie ma. Okres przejściowy, w którym dostawcy mogli działać bez zezwolenia, upływał 1 lipca 2026 r.
Spór o SKOK-i przebiegał według bliźniaczo podobnego scenariusza — z tą różnicą, że zakończył się objęciem kas nadzorem. Pierwsza ustawa o kasach z 14 grudnia 1995 r. nie przewidywała żadnego zewnętrznego nadzoru państwowego; kontrolę sprawowała Krajowa SKOK, utworzona w 1992 r. przez Grzegorza Biereckiego. W tworzeniu systemu uczestniczyli także jego brat Jarosław Bierecki, Adam Jedliński, Grzegorz Buczkowski oraz Lech Kaczyński, który zasiadał w radzie nadzorczej Fundacji na rzecz Polskich Związków Kredytowych.
13 lipca 2006 r., przy okazji prac nad ustawą powołującą KNF, posłowie PO zgłosili poprawkę obejmującą kasy nadzorem Komisji. Rząd PiS był przeciwny i poprawka została odrzucona głosami posłów tej partii. Nowa ustawa przeszła dopiero 5 listopada 2009 r., ale prezydent Lech Kaczyński skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej, uznając, że zbyt daleko ingeruje w samorządność i autonomię kas. W marcu 2011 r. prezydent Bronisław Komorowski wycofał część zastrzeżeń, a 12 stycznia 2012 r. Trybunał orzekł, że dwa kwestionowane przepisy są niezgodne z konstytucją, ale nie na tyle, by ustawa nie mogła wejść w życie. Ogłoszono ją w Dzienniku Ustaw 26 lipca 2012 r. i po trzech miesiącach vacatio legis zaczęła obowiązywać 27 października 2012 r.
📄 Analiza prawna KNF dotycząca genezy nadzoru nad SKOK (PDF, źródło: knf.gov.pl)
Szczegółowa analiza
Co dokładnie było w zawetowanej ustawie
Zawetowana ustawa wyznaczała KNF jako organ właściwy w zakresie stosowania MiCA i przyznawała jej uprawnienia nadzorcze oraz dochodzeniowe wobec dostawców usług. Komisja mogłaby wstrzymać ofertę publiczną kryptoaktywów, przerwać jej przebieg na określony czas, zakazać rozpoczęcia oferty albo zakazać dopuszczenia kryptoaktywów do obrotu. W przypadku naruszenia przepisów KNF wpisywałaby nieuczciwe domeny internetowe do prowadzonego przez siebie rejestru. Ustawa wprowadzała też odpowiedzialność karną — m.in. za emisję tokenów i świadczenie usług bez wcześniejszego zgłoszenia do KNF — z grzywną do 10 mln zł za najpoważniejsze naruszenia. Dla porównania, w warstwie kar administracyjnych Ministerstwo Finansów proponowało sankcje rzędu 20 mln zł, a w najnowszej wersji projektu podniosło karę za utrudnianie kontroli do 25 mln zł, podczas gdy projekt prezydencki zatrzymał się na 20 mln zł.
Źródło: money.pl
Osią sporu w pracach sejmowej Komisji Finansów Publicznych w maju 2026 r. nie była jednak sama zasada nadzoru, lecz jego twardość. Obie propozycje — rządowa i prezydencka — dopuszczały blokadę rachunków pieniężnych lub kryptoaktywów na 96 godzin z możliwością przedłużenia. Różnica dotyczyła tego, co dalej: projekt rządowy pozwalał wydłużyć blokadę nawet do sześciu miesięcy bez zgody sądu, projekt prezydencki skracał ten okres do trzech miesięcy i wymagał uprzedniej zgody sądu administracyjnego. Drugim punktem spornym był mechanizm blokowania domen, trzecim — koszty nadzoru i kary.
13 maja 2026 r. Komisja rozpatrzyła cztery projekty — rządowy, prezydencki oraz poselskie Polski 2050 i Konfederacji — i uznała rządowy za wiodący stosunkiem głosów 16 do 14. Z poprawek strony prezydenckiej przyjęto jedną: obowiązek publikowania przez KNF raportu o rynku kryptoaktywów. Relacje z posiedzeń komisji z 13 i 14 maja różnią się w szczegółach — część źródeł opisuje odrzucenie wszystkich poprawek, część odnotowuje tę jedną przyjętą — ale zgodnie wskazują, że propozycje Kancelarii Prezydenta i Polski 2050 zostały w zdecydowanej większości odrzucone.
Trzy argumenty prezydenta
Uzasadniając pierwsze weto, Kancelaria Prezydenta stwierdziła, że przepisy „realnie zagrażają wolnościom Polaków, ich majątkowi i stabilności państwa". Konkretny zarzut dotyczył blokowania domen: zdaniem prezydenta ustawa przewidywała możliwość wyłączania przez rząd stron internetowych firm krypto „jednym kliknięciem", a same przepisy o blokadach są nieprzejrzyste i mogą prowadzić do nadużyć.
Drugi argument to nadregulacja. Prezydent zestawiał blisko sto stron polskiej ustawy z kilkoma lub kilkunastoma stronami przepisów wdrożeniowych przyjętych przez Czechy, Słowację i Węgry — „nadregulacja to prosta droga do wypychania firm za granicę". Ten sam argument podnosiła branża: restrykcyjne polskie prawo obowiązywałoby wyłącznie podmioty rejestrujące się w Polsce, a firmy z licencjami z innych państw UE i tak mogłyby obsługiwać polskich klientów na zasadach swoich jurysdykcji.
Trzeci to deklaracja warunkowej zgody. Przy trzecim wecie Nawrocki powiedział: „Jestem zwolennikiem regulacji tego rynku. Jestem zwolennikiem ochrony konsumentów, tylko trzeba to robić skutecznie" — i zapowiedział, że ustawa uzyska podpis, jeśli zostanie poprawiona. Przy drugim wecie ujął to ostrzej: „Zmieniono jeden detal, nie usunięto zasadniczych błędów […] złe prawo przegłosowane nawet sto razy ciągle pozostaje złym prawem". Rzeczywiście, wersja przyjęta po pierwszym wecie różniła się od zawetowanej głównie obniżeniem maksymalnej opłaty nadzorczej na rzecz KNF do 0,1 proc. przychodów — rząd proponował 0,5 proc., a wcześniejszy zapis mówił o 0,4 proc. Ministerstwo Finansów zapewniało przy tym, że opłata nie byłaby pobierana w pierwszym roku obowiązywania ustawy i zależałaby od realnych kosztów nadzoru. Ustawa zawetowana 11 czerwca 2026 r. różniła się od poprzedniej wersji zaledwie jednym przepisem.
Argumenty rządu i wątek bezpieczeństwa
Ministerstwo Finansów przekonywało, że ustawa zapewni klientom możliwość wykupu kryptoaktywów od emitenta w środkach pieniężnych w dowolnym momencie, dostęp do rzetelnych materiałów marketingowych i bezkosztową procedurę rozpatrywania skarg. W uzasadnieniu rządowym pojawiał się też argument twardszy: ustawa utrudni wykorzystywanie kryptoaktywów do omijania unijnych sankcji nałożonych na Rosję i zapobiegnie wszczęciu przez Komisję Europejską procedury naruszeniowej wobec Polski.
Przed głosowaniem 5 grudnia 2025 r. premier Donald Tusk zwołał utajnioną część obrad Sejmu, a w części jawnej stwierdził, że rynek kryptowalut „w istotnej części jest infiltrowany i zagospodarowany przez podmioty rosyjskie, białoruskie i podmioty z innych państw byłego Związku Sowieckiego". Szef Kancelarii Prezydenta odpowiedział pytaniem o chronologię: „To rozporządzenie powinno być wprowadzone w grudniu zeszłego roku. Skoro było tak niebezpiecznie, to gdzie służby były przez cały rok?".
Po drugim wecie minister finansów i gospodarki Andrzej Domański stwierdził, że jest ono „jednoznacznym wzięciem politycznej odpowiedzialności za straty oszukanych Polaków", a rzecznik rządu Adam Szłapka nazwał je „recydywą politycznej nieodpowiedzialności", dodając, że odpowiedzialność za ewentualne straty oszczędności „spada wprost na Pałac Prezydencki".
Kto lobbował i za czym stały pieniądze
21 października 2025 r. przedstawiciele branży kryptowalutowej wystosowali do prezydenta jawny apel o zawetowanie ustawy. Wśród 40 sygnatariuszy znalazły się m.in. Izba Gospodarcza Blockchain i Nowych Technologii, Fundacja Warsaw Enterprise Institute, sieci kantorów Cashify i WymienBitcoina.pl oraz giełda Kanga Exchange. Równolegle poseł PiS Janusz Kowalski zapowiadał własny projekt partii, którego założenia miały zostać ogłoszone na kongresie programowym w Katowicach 24–25 października 2025 r.
Poza jawnym lobbingiem udokumentowano też przepływy finansowe. W komunikacie opublikowanym na rządowym portalu premier Donald Tusk podał, że według informacji uzyskanych przez ABW na przełomie października i listopada 2025 r. Przemysław Kral, prezes zarządu zondacrypto, wpłacił 450 tys. zł na konto Fundacji Instytut Polski Suwerennej Zbigniewa Ziobry oraz 70 tys. euro na fundację posła Przemysława Wiplera. Obie wpłaty miały nastąpić na miesiąc przed grudniowym głosowaniem nad wetem. Onet niezależnie opisał dwa wysokie przelewy prezesa największej giełdy kryptowalut na rzecz fundacji związanych z politykami PiS i Konfederacji.
Tu trzeba postawić granicę, której źródła nie przekraczają. To ustalenia służb przedstawione publicznie przez stronę rządową, a nie ustalenia sądu — nie zapadło żadne orzeczenie stwierdzające związek przyczynowy między tymi wpłatami a decyzją prezydenta o wecie, a weto pozostaje formalnie prerogatywą, na którą nikt poza prezydentem nie ma wpływu. Szerzej o wątkach, które Prokurator Generalny wymienił z nazwy, pisaliśmy w analizie oświadczenia prokuratury ws. ZondaCrypto.
Rachunek za brak nadzoru — przypadek SKOK
To, co stało się z kasami w okresie odroczonego nadzoru, jest najlepszym materiałem porównawczym. Gdy KNF przeprowadziła audyt po objęciu sektora nadzorem, uznała, że 44 z 55 kas muszą podjąć działania naprawcze, a trzy objęto dodatkowo nadzorem komisarycznym; udział kredytów przeterminowanych sięgał 37 proc. W lipcu 2014 r. Komisja złożyła wniosek o upadłość SKOK Wspólnota. Depozyty w kasach są objęte gwarancjami Bankowego Funduszu Gwarancyjnego do równowartości 100 tys. euro dopiero od 29 listopada 2013 r., na mocy nowelizacji z 19 kwietnia 2013 r.

Źródło: pb.pl
SKOK Wołomin, która na koniec 2012 r. miała 1,7 mld zł depozytów i 1,54 mld zł pożyczek netto, kosztowała fundusz gwarancyjny ponad 2,24 mld zł — najwyższą kwotę wypłat dla klientów zbankrutowanej instytucji finansowej w historii Polski. Łączną kwotę wyłudzeń prokuratura szacuje na ponad 3 mld zł. 22 grudnia 2025 r. Sąd Okręgowy Warszawa-Praga skazał Piotra Polaszczyka, byłego oficera WSI i byłego członka władz SKOK-ów, na 14 lat więzienia za pranie ponad 347 mln zł; wyrok jest nieprawomocny. Wcześniej, w marcu 2025 r., ten sam oskarżony został prawomocnie skazany na 8 lat więzienia za nakłanianie do brutalnego pobicia w 2014 r. ówczesnego wiceprzewodniczącego KNF Wojciecha Kwaśniaka. W głównym procesie na ławie oskarżonych zasiada ponad 60 osób, akt oskarżenia liczy 29 tomów i ponad 5,5 tys. stron; w wątkach pobocznych oskarżono blisko tysiąc osób, a ponad 600 zostało prawomocnie skazanych.
Nadzorca też odpowiada przed sądem. Od września 2023 r. przed Sądem Okręgowym w Warszawie toczy się proces 11 osób, w tym przewodniczącego KNF w latach 2011–2016 Andrzeja Jakubiaka i jego ówczesnego zastępcy Wojciecha Kwaśniaka, oskarżonych o niedopełnienie obowiązków służbowych przy nadzorze nad SKOK Wołomin. KNF ze swojej strony w opublikowanym harmonogramie działań zarzuciła Kasie Krajowej, że po objęciu kas nadzorem państwowym nie przekazała Komisji w pełnym zakresie informacji o sytuacji w tej kasie. W lutym 2026 r. jako świadek w tym procesie zeznawał — przez blisko sześć godzin — senator PiS Grzegorz Bierecki, współtwórca kas i wieloletni szef Kasy Krajowej.
📄 Harmonogram działań KNF w sprawie SKOK Wołomin (PDF, źródło: knf.gov.pl)
Gdzie analogia się załamuje
Trzy różnice są zasadnicze. Po pierwsze — kryptoaktywa nie są objęte żadnym systemem gwarantowania depozytów, w przeciwieństwie do środków w kasach chronionych przez BFG do 100 tys. euro. Po drugie — dzięki mechanizmowi paszportu europejskiego jedna licencja wydana przez dowolnego krajowego nadzorcę otwiera wszystkie 27 rynków UE oraz Islandię, Liechtenstein i Norwegię. Polscy klienci są więc legalnie obsługiwani przez podmioty nadzorowane poza zasięgiem KNF; w październiku 2025 r. mecenas Krzysztof Korus podawał, że z 68 spółek, które uzyskały licencje w państwach UE, 40 miało paszport umożliwiający działalność w Polsce. Po trzecie — nadzór nad SKOK-ami był w całości sprawą krajową, podczas gdy w przypadku kryptoaktywów źródłem obowiązków jest bezpośrednio stosowane rozporządzenie unijne, a brak ustawy oznacza nie brak reguł, tylko brak organu, który je egzekwuje.
Skutki tego stanu widać już w praktyce. Największa polska giełda kryptowalut BitBay, obecnie zondacrypto, przeniosła działalność z Polski — najpierw na Maltę, potem do Estonii — wskazując m.in. na negatywne stanowisko KNF i relacje z polskimi regulatorami. Komisja Europejska wezwała dwanaście państw członkowskich, w tym Polskę, do pełnej transpozycji dyrektywy podatkowej DAC8 powiązanej z rynkiem kryptoaktywów. Wiceminister finansów Jurand Drop, który kierował pracami nad ustawą, ostrzegał, że bez wyznaczenia organu do 1 lipca 2026 r. firmy będą się rejestrować w innych państwach UE, a razem z nimi wyjadą opłaty i wpływy podatkowe.
Skala problemu po stronie klientów jest przy tym niepewna. Ministerstwo Finansów podawało, że ponad 18 proc. Polaków deklaruje inwestowanie w kryptoaktywa — Polski Instytut Ekonomiczny w swoich badaniach szacował udział niżej, na 11,7–12 proc. deklarujących zakup i 23 proc. tych, którzy kiedykolwiek posiadali kryptowalutę. Zgodne są natomiast dane o skali nadużyć: mniej więcej co piąta osoba inwestująca w kryptoaktywa deklaruje, że padła ofiarą oszustwa. W skali europejskiej analiza OKX Europe wskazywała wiosną 2026 r., że około 60 proc. użytkowników wciąż korzystało z platform bez wymaganej autoryzacji, a pełne zezwolenie obejmujące prowadzenie platformy obrotu miało wówczas zaledwie kilkanaście podmiotów w całej UE — czternaście według danych z wiosny, osiemnaście według rejestru ESMA na początku lipca 2026 r.
📄 Stanowisko UKNF w sprawie nadzoru nad rynkiem kryptoaktywów (PDF, źródło: knf.gov.pl)
Argument, którego nie da się pominąć
Przeciwnicy rozszerzania uprawnień KNF przywołują sprawę z listopada 2018 r., gdy przewodniczący Komisji Marek Chrzanowski podał się do dymisji po ujawnieniu przez Leszka Czarneckiego nagrania rozmowy, w której miał proponować przychylność nadzoru w zamian za zatrudnienie wskazanego prawnika. To realny argument o ryzyku instytucjonalnym — z drugiej strony w wyroku z 31 lipca 2015 r. Trybunał Konstytucyjny, kwestionując zakres środków nadzoru wobec małych kas, jednocześnie uznał większość zaskarżonych przepisów za zgodne z konstytucją i stwierdził, że samo ustanowienie nadzoru mieści się w kategorii interesu społecznego i nie miało znamion arbitralności. Zdania odrębne zgłosili wtedy sędziowie Zbigniew Cieślak, Maria Gintowt-Jankowicz i Teresa Liszcz.
Podsumowanie
Pytanie zawiera jedno błędne założenie: SKOK-i są objęte nadzorem KNF od 27 października 2012 r. i nie są dziś poza kontrolą państwa. Prawdziwa analogia dotyczy czegoś innego — mechanizmu opóźniania. W 2009 r. prezydent Lech Kaczyński skierował ustawę o kasach do Trybunału Konstytucyjnego, przez co nadzór ruszył prawie trzy lata później; w tym czasie SKOK Wołomin urosła do 1,7 mld zł depozytów, a jej upadek kosztował fundusz gwarancyjny ponad 2,24 mld zł. Dziś prezydent Karol Nawrocki trzy razy odmówił podpisu pod ustawą oddającą KNF nadzór nad kryptowalutami i trzy razy Sejmowi zabrakło głosów, żeby to weto odrzucić.
Nie da się jednak powiedzieć, że politycy „każą wetować" — weto jest wyłączną prerogatywą prezydenta i nikt nie może mu jej narzucić. Widać natomiast jawny lobbing branży (list 40 sygnatariuszy z października 2025 r.) oraz opisane przez stronę rządową wpłaty prezesa największej polskiej giełdy na fundacje związane z politykami PiS i Konfederacji na miesiąc przed pierwszym głosowaniem nad wetem. Żaden sąd nie orzekł dotąd o związku tych pieniędzy z decyzją prezydenta.
Różnica między obiema sprawami jest równie ważna, jak podobieństwo. Pieniądze w kasach chroni Bankowy Fundusz Gwarancyjny do 100 tys. euro; kryptoaktywa nie mają żadnej takiej ochrony. A skoro jedna licencja z dowolnego kraju UE wystarczy, żeby obsługiwać Polaków, brak polskiej ustawy nie oznacza rynku bez reguł — oznacza rynek, w którym reguły egzekwuje ktoś inny niż polski nadzorca, a polskie firmy przenoszą się tam, gdzie mogą dostać licencję.