Gdzie naprawdę leżą te pieniądze
Na paragonie widać oddzielną pozycję: pięćdziesiąt groszy przy butelce, złotówka przy szkle. To nie podwyżka i nie podatek. To depozyt — i od pierwszej sekundy nie leży w kasie sklepu ani w budżecie. Ministerstwo Klimatu i Środowiska mówi wprost, że system kaucyjny nie jest podatkiem ani opłatą publiczną, a koszty jego wdrożenia i utrzymania pokrywają przedsiębiorcy wprowadzający napoje na rynek. Nie ma też mechanizmu dofinansowania systemu z pieniędzy publicznych.

Źródło: natemat.pl
Pieniądze są u operatora, zanim konsument zdąży zdecydować, czy odda butelkę. Firmy wprowadzające napoje mają obowiązek przekazać podmiotowi reprezentującemu równowartość kaucji naliczonej przy sprzedaży — środki trafiają do operatorów regularnie. Sklep tylko wypłaca konsumentowi jego pięćdziesiąt groszy przy zwrocie.
Gdy butelka nie wraca, kaucja zostaje u operatora — ale nie jako zysk. Zgodnie z art. 40i ust. 4 ustawy o gospodarce opakowaniami i odpadami opakowaniowymi te środki pozostają u operatorów i są przeznaczane wyłącznie na finansowanie systemu. Przepisy wykluczają wypłatę tych pieniędzy akcjonariuszom w formie dywidendy.
Jedyny strumień z kaucji do budżetu to VAT. Sama kaucja jako depozyt zwrotny nie podlega opodatkowaniu; podatek pojawia się dopiero od kaucji, która w danym roku nie wróciła do konsumenta. Płatnikiem jest operator. Wokół systemu wyrósł natomiast rynek firm pośredniczących, które zarabiają realnie: dostawcy oraz serwisanci automatów, logistyka zwrotna, liczarnie i sortownie, recyklerzy, integratorzy systemów informatycznych do rozliczania kaucji. Sklepy nie zatrzymują ani grosza z niezwróconych opakowań; dostają od operatora opłatę manipulacyjną, w postulatach branżowych od 0,05 do 0,15 zł za opakowanie.
Stawki są ustawowe: 0,50 zł za butelkę PET do 3 litrów i puszkę metalową do 1 litra oraz 1,00 zł za szklaną butelkę wielokrotnego użytku do 1,5 litra. Dla porównania w Niemczech kaucja za opakowanie jednorazowe wynosi 0,25 euro. A skali pieniędzy nie zna nikt — łącznie z resortem. Ministerstwo Klimatu i Środowiska odpowiedziało na piśmie, że nie posiada danych o łącznej wartości kaucji pobranych, zwróconych ani niezwróconych od startu systemu.
Kontekst i tło
Powszechny system kaucyjny ruszył w polskich sklepach 1 października 2025 r. Podstawą jest ustawa z 13 lipca 2023 r. o zmianie ustawy o gospodarce opakowaniami i odpadami opakowaniowymi (Dz.U. 2023 poz. 1852), która wdraża unijną dyrektywę o produktach jednorazowego użytku z tworzyw sztucznych. Od tego dnia do ceny napoju w objętym systemem opakowaniu doliczana jest kaucja — 50 groszy za butelkę PET do 3 litrów i puszkę do 1 litra, złotówka za szklaną butelkę wielokrotnego użytku do 1,5 litra.
Kaucja nie jest podwyżką ceny napoju. Nie wchodzi do ceny na półce, tylko pojawia się na paragonie jako oddzielna pozycja — prawnie jest depozytem zwrotnym, a nie świadczeniem należnym za towar. Zwrot jest bezparagonowy: wystarczy nieuszkodzone, niezgniecione opakowanie z czytelnym znakiem systemu i kodem kreskowym. Bez tego znaku kaucji nie odzyskamy, bo dane opakowanie nigdy nie zostało nią obciążone.
Model, w którym pieniądze krążą poza budżetem, nie jest polskim wynalazkiem. W Niemczech kaucja za jednorazową butelkę lub puszkę wynosi 0,25 euro, a system działa od 2003 r. Różnica dotyczy tego, co dzieje się z pieniędzmi, po które nikt nie wrócił: w niemieckim modelu nieodebrany Pfand (kaucja) zostaje u wprowadzających napoje i w handlu, a jego skalę szacuje się na setki milionów euro rocznie — przy 16,4 mld butelek jednorazowych same sklepy mogą zarobić na tym nawet 180 mln euro.

Źródło: next.gazeta.pl
Polski ustawodawca zamknął tę furtkę: u nas te same pieniądze są ustawowo przypisane do systemu, a nie do właściciela sklepu.
Cel całej konstrukcji jest ilościowy. Za 2026 rok wprowadzający napoje muszą wykazać 77 proc. selektywnej zbiórki butelek i puszek objętych kaucją, a docelowy poziom wymagany przez unijną dyrektywę to 90 proc. w 2029 roku. Dla skali: norweska organizacja Infinitum, zarządzająca tamtejszym systemem, utrzymuje zwrotność butelek PET i puszek aluminiowych powyżej 90 proc., a za 2024 r. raportowała 93 proc.
Szczegółowa analiza
Kto trzyma pieniądze. Andrzej Gantner, dyrektor generalny i wiceprezes Polskiej Federacji Producentów Żywności, tłumaczy mechanizm bez ogródek: kaucja od początku znajduje się w dyspozycji operatora systemu, a firmy, które przystąpiły do danego operatora i wprowadzają napoje na rynek, mają obowiązek przekazać mu równowartość kaucji naliczonej przy sprzedaży. Innymi słowy, strumień gotówki nie płynie od konsumenta przez sklep do operatora — pieniądze są u operatora od startu, a sklep tylko wypłaca konsumentowi jego 50 groszy przy zwrocie opakowania. Gdy butelka nie wraca, kaucja pozostaje w systemie, trafiając do jednego z operatorów — i to jest sedno sporu o to, „kto na tym zarabia”.
Co ustawa robi z nieodebraną kaucją. Art. 40i ust. 4 ustawy o gospodarce opakowaniami przesądza, że te środki są przeznaczane wyłącznie na finansowanie systemu kaucyjnego — jego funkcjonowanie i gospodarowanie opakowaniami. Radio ZET cytuje tę zasadę dosłownie: sto procent tych pieniędzy zostaje w systemie, a środki te nie mogą być przeznaczone „na żadne inne cele, chociażby na dywidendy akcjonariuszom”. Ministerstwo Klimatu i Środowiska dodaje, że operatorzy „nie działają na zasadzie dowolnego zysku, lecz w ściśle regulowanych ramach, to działalność non-profit” (nienastawiona na zysk), a nieodebrane kaucje „nie są dywidendą, nagrodą ani premią dla operatorów”. Nieodebrana kaucja nie jest więc zyskiem do podziału między akcjonariuszy, lecz ustawowym źródłem finansowania działalności statutowej operatora.
Gdzie państwo jednak zarabia: VAT. Ministerstwo Finansów wydało 29 sierpnia 2025 r. objaśnienia podatkowe dotyczące rozliczania VAT w systemie kaucyjnym. Wynika z nich, że sama kaucja jako depozyt zwrotny nie jest opodatkowana na żadnym etapie dostaw — VAT pojawia się dopiero wtedy, gdy opakowanie nie wróci, a rozliczenie jest roczne. Podatnikiem jest wprowadzający napoje, ale obowiązek obliczenia, pobrania i wpłaty podatku spoczywa na podmiocie reprezentującym, który pełni funkcję płatnika i przelewa kwoty na indywidualne mikrorachunki podatkowe poszczególnych wprowadzających. Hurtownie i sklepy detaliczne nie rozliczają VAT od kaucji — dla nich jest ona neutralna, bo płacą ją przy zakupie towaru i pobierają przy sprzedaży. Pierwsze roczne rozliczenie, obejmujące kaucje niezwrócone w 2025 r., trafiło do deklaracji JPK_V7 za luty 2026 r. (termin do 25 marca 2026 r.), a od 1 lutego 2026 r. obowiązują nowe wzory struktur JPK_V7M i JPK_V7K przystosowane do systemu kaucyjnego. Objaśnienia nie przewidują przy tym możliwości odliczenia VAT od kwot kaucji w razie braku zwrotu opakowania.
📄 Objaśnienia podatkowe Ministerstwa Finansów w sprawie VAT w systemie kaucyjnym (PDF, źródło: gov.pl)
Kim są operatorzy. Podmiotem reprezentującym może być wyłącznie spółka akcyjna z zezwoleniem ministra klimatu i środowiska. Na resortowej liście operatorów figurują m.in. Zwrotka S.A., PolKa S.A., OK Operator Kaucyjny S.A., Reselekt S.A., KAUCJA.PL Krajowy System Kaucyjny S.A., Polski System Kaucyjny S.A. oraz Ecokaucja Polska S.A. Zezwolenia wydawane były etapami — PolKa uzyskała je w czerwcu 2024 r., w zakresie obejmującym również opakowania szklane, a Polski System Kaucyjny S.A. decyzją z 6 czerwca 2025 r. Akcjonariat pokazuje, kto stoi za tymi spółkami: PolKę utworzyły Fundacja Odzyskaj Środowisko oraz polscy producenci wód mineralnych — Muszynianka i Piwniczanka.
Pośrednicy: tu są realne marże. Wokół operatorów wyrósł rynek usług. Zarabiają na nim dostawcy i serwisanci automatów zbierających opakowania, firmy logistyki zwrotnej, liczarnie i sortownie, recyklerzy oraz integratorzy systemów informatycznych rozliczających kaucje — jak ujmuje to jeden z dostawców w rozmowie z „Forbesem”, systemy informatyczne łączą się z maszynami i skanerami w sieciach handlowych i wspierają rozliczenia kaucji oraz zwrotów, a butelki trzeba odebrać, sprawdzić, policzyć, przewieźć i przetworzyć. Sklepy w tym łańcuchu nie zatrzymują kaucji: dostają od operatora opłatę manipulacyjną (handling fee), która ma pokryć koszt obsługi zbiórki. W postulatach branżowych wynosiła ona najczęściej od 0,05 do 0,15 zł za opakowanie, co przy 10 tys. zwrotów miesięcznie daje sklepowi od 500 do 1500 zł rekompensaty.

Źródło: pb.pl
Handel uważa te stawki za zbyt niskie. Polska Izba Handlu alarmuje, że opłaty wypłacane sklepom przez operatorów będą nieporównywalnie mniejsze od ponoszonych przez sprzedawców kosztów zorganizowania i obsługi zbiórki. Prezes Izby Maciej Ptaszyński wskazuje, że operatorzy proponują od 10 do 12 groszy za butelkę PET zbieraną automatycznie i od 3 do 10 groszy przy zbiórce ręcznej — jego zdaniem to kwoty drastycznie niższe niż realne koszty.
Spór o „manko” i odpowiedź resortu. Politycy Konfederacji twierdzą, że system wart około 10 mld zł może być „maszyną do transferu pieniędzy od Polaków do prywatnych operatorów”, w której setki milionów złotych z nieodebranych kaucji zasilają budżety prywatnych spółek; poseł Paweł Usiądek podał w kwietniu 2026 r. kwotę 650 mln zł. Ugrupowanie zorganizowało konferencję pod Ministerstwem Klimatu i Środowiska, na której zażądało zniesienia systemu, a następnie złożyło projekt ustawy uchylającej system kaucyjny. Resort odpowiada, że operatorzy „są rozliczani z poziomu zbierania opakowań objętych systemem i nie są nagradzani za jego nieskuteczność”, więc nie mają interesu w utrzymywaniu niskich zwrotów, a za naruszenie przepisów lub niezrealizowanie celów zbiórki grozi im utrata zezwolenia. Ministerstwo zwraca też uwagę, że opakowania wykazywane dziś jako „niezwrócone” w większości pozostają w domach konsumentów lub w łańcuchu dostaw — czyli mogą jeszcze wrócić.
Ile faktycznie wraca. Do końca kwietnia 2026 r. w systemie zwrócono ponad miliard opakowań objętych kaucją. Z danych operatorów przekazanych PAP wynika, że od 50 do około 78 proc. opakowań wraca przez automaty, reszta przez zbiórkę ręczną w sklepach; w strumieniu zwrotów dominują butelki PET (68–78 proc.), puszki aluminiowe stanowią 22–32 proc. Magdalena Markiewicz, prezes operatora PolKa — Polska Kaucja, mówi wprost, że uzyskanie przepisowych 77 proc. zbiórki w pierwszym roku działania to ambitny cel: „Coraz więcej opakowań po napojach jest zbieranych, ale jeszcze daleko nam do 77 proc.”. Cena niepowodzenia jest policzalna — producenci, którzy w ogóle nie podpiszą umowy z żadnym operatorem, zapłacą potrójną stawkę opłaty produktowej, 3 zł za kilogram; dla porównania w 2025 r. stawka opłaty produktowej za opakowania objęte systemem wynosiła 0,10 zł za kilogram PET i aluminium.
Co pozostaje otwarte
Cztery rzeczy nadal nie mają odpowiedzi urzędowej.
Rachunek nieodebranych kaucji. Ministerstwo Klimatu i Środowiska odpisało, że wobec trwającej weryfikacji sprawozdań nie posiada danych o łącznej wartości kaucji pobranych, zwróconych konsumentom ani niezwróconych. Resort zapowiada, że o wiarygodnych danych będzie można mówić dopiero po pełnym roku działania systemu, czyli w sprawozdaniach za 2026 r. Do tego czasu każda kwota „manka” pojawiająca się w debacie jest szacunkiem strony sporu, nie liczbą urzędową.
Kontrola wydatków operatorów. Ustawa mówi, na co pieniądze z nieodebranej kaucji iść muszą, ale publicznie dostępnych, porównywalnych sprawozdań pokazujących, ile z tych środków poszło na butelkomaty, logistykę czy systemy informatyczne, na razie nie ma.
Recykling na dorobku. Stowarzyszenie „Polski Recykling” apeluje do resortu klimatu o pilne działania ratujące branżę przetwarzającą butelki z systemu kaucyjnego — sygnał, że strumień surowca i jego wycena nie ułożyły się jeszcze rynkowo.
Rozliczenia z gminami. Operatorzy mają przekazywać samorządom dane o zebranych opakowaniach do 31 stycznia, a gminy uwzględniają je w rocznych sprawozdaniach odpadowych składanych do 31 marca. Pierwszy pełny cykl tej sprawozdawczości dopiero pokaże, jak system kaucyjny przełożył się na gminne rozliczenia odpadów.
Podsumowanie
Kaucja za butelkę nie jest podatkiem i nie wpływa do budżetu państwa. To depozyt: płacisz 50 groszy przy zakupie i odbierasz je, gdy oddasz opakowanie. Pieniądze przez cały czas są u prywatnej spółki akcyjnej z zezwoleniem ministra klimatu — producenci napojów przekazują jej równowartość kaucji już przy sprzedaży, a sklep jedynie wypłaca ją konsumentowi przy zwrocie.
Jeśli butelka nie wróci, kaucja zostaje u tej spółki, ale ustawa nie pozwala jej z tego wypłacić dywidendy. Te pieniądze muszą pójść na sam system: zbiórkę, transport, sortowanie, automaty i rozliczenia. Państwo zarabia na kaucji w jednym miejscu — od kaucji, po którą nikt się nie zgłosił, płaci się VAT, a odprowadza go operator w rocznym rozliczeniu.
Firmy pośredniczące są i zarabiają realnie: dostawcy automatów, przewoźnicy, liczarnie i sortownie, recyklerzy oraz dostawcy oprogramowania do rozliczania kaucji. Sklep nie zatrzymuje ani grosza z niezwróconych opakowań — dostaje opłatę manipulacyjną, według branżowych propozycji od 5 do 15 groszy za sztukę, i to właśnie jej wysokość jest dziś głównym punktem sporu z handlem.
Największa niewiadoma to skala. Resort klimatu przyznał na piśmie, że nie zna łącznej wartości kaucji pobranych, zwróconych ani niezwróconych, a rzetelne liczby mają pojawić się dopiero w sprawozdaniach za 2026 rok. Dopóki ich nie ma, kwoty rzucane w publicznej dyskusji o „manku” pozostają szacunkami, a nie danymi.