Kluczowe ustalenia

  • 26 lipca 2026, podczas spotkania z żołnierzami Marynarki Wojennej Federacji Rosyjskiej w Petersburgu, Władimir Putin stwierdził, że Ukraina prędzej czy później utraci swoje zachodnie ziemie. Spotkanie odbyło się w gmachu Admiralicji, a Kreml opublikował je jako materiał nr 80341.

Władimir Putin podczas spotkania z żołnierzami marynarki wojennej w Petersburgu

Źródło: polsatnews.pl

  • Rosyjski przywódca wymienił trzy państwa — Polskę, Węgry i Rumunię — jako te, do których zachodnie ziemie Ukrainy miały należeć wcześniej, i podał ramy czasowe: „rok, dwa, dziesięć, piętnaście” lat. Fragment zamknął frazą „но всё исторически встанет на свои места” („ale wszystko historycznie stanie na swoim miejscu”).
  • Zdanie w oryginale brzmiało: „Уверен, рано или поздно Украина утратит эти западные земли…” („Jestem przekonany, że prędzej czy później Ukraina utraci te zachodnie ziemie…”) — cytuje je Ukraińska Prawda. Była to prognoza rozpoczęta zwrotem „jestem przekonany”, a nie formalna oferta terytorialna skierowana do Warszawy, Budapesztu czy Bukaresztu ani zapowiedź działania Rosji.
  • W tym samym wystąpieniu Putin przedstawił Rosję jako jedynego gwaranta integralności Ukrainy: „Był tylko jeden gwarant integralności Ukrainy. Była nim Rosja. Uznali jednak za konieczne, możliwe i korzystne, ogłoszenie Rosji swoim wrogiem”.
  • 27 lipca 2026 polskie MSZ opublikowało komunikat „Polska jednoznacznie odrzuca spekulacje prezydenta Władimira Putina dotyczące integralności terytorialnej Ukrainy”, w którym napisało: „Rzeczpospolita Polska nie wysuwała, nie wysuwa i nie zamierza w przyszłości wysuwać roszczeń terytorialnych wobec Ukrainy”.
  • Resort zakwalifikował sugestie o rzekomych planach aneksji jako „prymitywną próbę dezinformacji” i stały element wojny informacyjnej oraz wezwał Rosję do zaprzestania wysuwania roszczeń terytorialnych wobec sąsiadów.
  • Nie istnieje żaden polski akt prawny, uchwała Sejmu lub Senatu, dokument rządowy ani oficjalna deklaracja zgłaszająca roszczenia terytorialne wobec Ukrainy. Kierunek jest odwrotny: w uchwale z 5 marca 2014 r. Sejm zapisał, że „Ukraina jest wolnym i suwerennym państwem”, a jej „terytorialna integralność nie może być naruszana ani kwestionowana”.
  • Teza o polskich planach przejęcia zachodniej Ukrainy nie jest nowa — te same twierdzenia rosyjski wywiad zagraniczny rozpowszechniał już w 2022 r., czyli cztery lata przed wystąpieniem Putina.

Kontekst i tło

Wypowiedź padła przy okazji Dnia Marynarki Wojennej, którego oprawa w tym roku była wyraźnie skromniejsza niż przed wojną. Główna parada morska w Petersburgu została odwołana drugi rok z rzędu — po raz pierwszy zrezygnowano z niej w 2025 r. Zamiast defilady okrętów na Newie prezydent Rosji spotkał się z wojskowymi w Admiralicji Głównej, gdzie powitali go m.in. dowódca Marynarki Wojennej i minister obrony.

Historyczny argument, na który powołuje się Kreml, dotyczy realnych zmian granic z lat 1939–1945. Przed 1939 r. Galicja Wschodnia ze Lwowem i zachodni Wołyń leżały w granicach II Rzeczypospolitej, Bukowina Północna i południowa Besarabia należały do Rumunii, a Zakarpacie — do Czechosłowacji. To ostatnie wymaga uściślenia: Zakarpacie przeszło pod kontrolę Węgier dopiero w latach 1938–1939, po arbitrażu wiedeńskim i zajęciu Ukrainy Karpackiej w marcu 1939 r., a nie należało do Budapesztu przez cały okres międzywojenny.

Mapa Galicji Wschodniej z podziałem na powiaty, stan z 1910 r.

Źródło: pl.wikipedia.org

W 1945 r. Ukraińska SRR powiększyła się o tereny odebrane Polsce (dawna Galicja Wschodnia i zachodni Wołyń), Rumunii (północna Bukowina i południowo-wschodnia Besarabia) oraz Czechosłowacji (Zakarpacie), a w 1954 r. dodatkowo o Krym. Obecny przebieg granicy polsko-ukraińskiej jest efektem decyzji z konferencji w Jałcie (luty 1945) i Poczdamie (lipiec–sierpień 1945), poprzedzonych agresją ZSRR na Polskę 17 września 1939 r. i aneksją usankcjonowaną „wyborami” do Zgromadzeń Ludowych z przełomu października i listopada 1939 r.

📄 Ukraińcy w Polsce i Polacy na Ukrainie po 1939 r. — pełny tekst opracowania (PDF, źródło: czasopisma.ipn.gov.pl)

Polsko-ukraińska pamięć historyczna bywa polem sporu także bez udziału Moskwy — pisaliśmy o tym w analizie wznowionych ekshumacji ofiar zbrodni wołyńskiej i zapowiedzianego Muru Pamięci. Różnica polega na tym, że tam spór dotyczy upamiętnienia, a nie przebiegu granicy.


Szczegółowa analiza

Co dokładnie padło w Petersburgu. Putin sformułował swoje słowa jako przewidywanie, a nie jako propozycję. Cytat w wersji rosyjskiej brzmiał: „Кстати говоря, уверен, рано или поздно Украина утратит эти западные земли. И то, что Польше принадлежало, Венгрии принадлежало, Румынии принадлежало, рано или поздно, не завтра, может, не послезавтра, год, два, десять, пятнадцать, но всё исторически встанет на свои места” („Nawiasem mówiąc, jestem przekonany, że prędzej czy później Ukraina utraci te zachodnie ziemie. I to, co należało do Polski, należało do Węgier, należało do Rumunii — prędzej czy później, nie jutro, może nie pojutrze, rok, dwa, dziesięć, piętnaście, ale wszystko historycznie stanie na swoim miejscu”). Nie ma tu ani propozycji skierowanej do konkretnego rządu, ani zapowiedzi rosyjskiego działania — jest przewidywanie rozpadu, w którym Rosja występuje w roli obserwatora, a chwilę później jedynego gwaranta integralności Ukrainy, którego Kijów miał sam odrzucić.

Jak to zrelacjonowano w Polsce. Polsat News opublikował materiał pod tytułem „Putin zapowiada rozpad Ukrainy. Wskazał na Polskę”, cytując w treści fragment o Rosji jako jedynym gwarancie. Wirtualna Polska poszła w stronę czasownika sugerującego propozycję: „Rosja kusi ziemiami Ukrainy? MSZ odrzuca »fałszywe spekulacje«”. W samej cytowanej wypowiedzi nie ma jednak żadnej oferty — „kuszenie” jest interpretacją redakcji, a nie treścią przemówienia. Wypowiedź odnotowały też media ukraińskie, w tym Ukraińska Prawda, ZN.ua i portal Komentari, według którego były to „nowe skandaliczne oświadczenia Kremla”.

Odpowiedź polskiej dyplomacji. MSZ zareagowało w poniedziałek 27 lipca 2026. W komunikacie resort „jednoznacznie odrzuca kolejne, fałszywe i całkowicie bezpodstawne spekulacje prezydenta Federacji Rosyjskiej”, stwierdza, że sugestie o rzekomych planach aneksji zachodnich ziem Ukrainy m.in. przez Polskę „stanowią prymitywną próbę dezinformacji i są stałym elementem wojny informacyjnej”, oraz wzywa władze Rosji do zaprzestania wysuwania roszczeń terytorialnych wobec sąsiadów. Kluczowe zdanie — o tym, że Polska „nie wysuwała, nie wysuwa i nie zamierza w przyszłości wysuwać roszczeń terytorialnych wobec Ukrainy” — jest w praktyce powtórzeniem zobowiązania traktatowego sprzed ponad trzech dekad.

Stan prawny granicy. Traktat między Rzecząpospolitą Polską a Ukrainą o dobrym sąsiedztwie, przyjaznych stosunkach i współpracy podpisano w Warszawie 18 maja 1992 r. (Dz.U. 1993 nr 125 poz. 573). W artykule 2 zapisano, że „Strony uważają za nienaruszalną istniejącą i wytyczoną w terenie granicę między nimi i potwierdzają, że nie mają wobec siebie żadnych roszczeń terytorialnych oraz nie będą takich roszczeń wysuwać w przyszłości”. Traktat nie powstał w próżni — niespełna pół roku wcześniej, 2 grudnia 1991 r., Polska jako pierwsze państwo na świecie uznała niepodległość Ukrainy. Sam przebieg linii granicznej opiera się na umowie polsko-radzieckiej z 16 sierpnia 1945 r., która wytyczyła granicę według tzw. linii Curzona, a zasadę nienaruszalności granic w Europie potwierdza Akt Końcowy KBWE podpisany w Helsinkach 1 sierpnia 1975 r. Na traktat z 1992 r. powołuje się wprost preambuła umowy o stosunkach prawnych na polsko-ukraińskiej granicy państwowej.

📄 Umowa o stosunkach prawnych na polsko-ukraińskiej granicy państwowej — pełny tekst (PDF, źródło: granica.gov.pl)

W efekcie granica polsko-ukraińska nie jest kwestionowana prawnie przez żadną ze stron — ani Polska, ani Ukraina nie zgłasza wobec siebie roszczeń terytorialnych.

Powracająca narracja. Twierdzenie o polskich planach przejęcia zachodniej Ukrainy krąży w rosyjskim przekazie od 2022 r. Szef rosyjskiej Służby Wywiadu Zagranicznego (SWR) Siergiej Naryszkin twierdził wówczas, że prezydent Andrzej Duda polecił służbom „niezwłoczne przygotowanie oficjalnego uzasadnienia roszczeń” wobec zachodniej Ukrainy, a Warszawa miała przygotowywać na tych terenach referenda mające uzasadnić „planowane przejęcia”. W kolejnych wystąpieniach Naryszkin nazywał Polskę „hieną Europy” i sugerował, że Warszawa „czeka na odpowiedni moment” do przejęcia kontroli nad częścią ukraińskich terytoriów. Polskie służby specjalne dokumentują tę narrację na gov.pl w materiałach o rosyjskiej operacji informacyjnej — w sekcjach „Operacja informacyjna przeciwko Polsce”, „Dezinformacja przeciwko Polsce” i „Kłamstwa Kremla”.

Osobnym paliwem dla tego przekazu stała się wypowiedź Radosława Sikorskiego z 23 stycznia 2023 r. w Radiu ZET. Pytany o rząd PiS, powiedział: „Myślę, że miał moment zawahania w pierwszych 10 dniach wojny, gdy wszyscy nie wiedzieliśmy, jak ona pójdzie, że może Ukraina upadnie”. Rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa wykorzystała te słowa na Telegramie, pisząc, że polscy politycy „oficjalnie potwierdzili”, iż na początku rosyjskiej inwazji myśleli o podziale Ukrainy.

Jak czytają to eksperci i sąsiedzi. Cytowani przez Wirtualną Polskę analitycy ocenili wypowiedź jako klasyczną metodę „dziel i rządź”: „Warszawa ma zacząć być postrzegana w Kijowie jako potencjalny rewizjonista, a nie sojusznik” — mówi dr hab. Wojciech Kotowicz. Z narracji Kremla o rewizji granic odcięła się także Rumunia — rumuńskie MSZ podkreśliło, że Ukraina ma prawo do suwerenności i integralności w ramach granic uznanych przez społeczność międzynarodową. Rząd Viktora Orbána na Węgrzech zachował w tej sprawie większą wstrzemięźliwość, choć formalnie uznaje integralność terytorialną Ukrainy.


Podsumowanie

Putin rzeczywiście powiedział 26 lipca 2026 w Petersburgu, że Ukraina prędzej czy później straci zachodnie ziemie, które kiedyś należały do Polski, Węgier i Rumunii, i podał ramy „rok, dwa, dziesięć, piętnaście” lat. Była to jednak prognoza, a nie oferta złożona któremukolwiek z tych państw — w tym samym wystąpieniu Rosja została przedstawiona jako jedyny gwarant integralności Ukrainy.

Po stronie polskiej sprawa jest jednoznaczna. MSZ odpowiedziało dzień później, że Polska nie wysuwała, nie wysuwa i nie zamierza wysuwać roszczeń terytorialnych wobec Ukrainy, a sugestie o planach aneksji nazwało próbą dezinformacji. Nie ma żadnego polskiego aktu prawnego ani dokumentu rządowego, który takie roszczenia by zgłaszał; granicę potwierdza traktat z 1992 r., w którym obie strony wykluczyły roszczenia na przyszłość. To ta sama teza, którą rosyjski wywiad rozpowszechniał już w 2022 r. — wraca cyklicznie, za każdym razem bez dokumentów, które miałaby potwierdzać.

Otwarte pozostają dwa wątki warte obserwacji: jak na wystąpienie z 26 lipca zareagują polscy politycy poza resortem dyplomacji oraz czy ta sama narracja o zachodnich ziemiach Ukrainy wróci w kolejnych wystąpieniach Kremla przy okazji rozmów o zakończeniu wojny.