Co napisaliśmy poprzednio

11 lipca 2026, w 83. rocznicę krwawej niedzieli, opisaliśmy spór o to, kto naprawdę wznowił ekshumacje ofiar zbrodni wołyńskiej i czym jest zapowiedziany przez Tuska Mur Pamięci. Premier Donald Tusk przypisał sobie przełom i zapowiedział budowę w Warszawie Muru Pamięci. Pałac Prezydencki odparł „Co za bezczelność!”, wiążąc odblokowanie ekshumacji z działaniami Karola Nawrockiego. Ustaliliśmy między innymi, że ukraiński zakaz prac z 2017 r. zniesiono w listopadzie 2024 r., a sam Mur był wtedy tylko zapowiedzią — bez wskazanego miejsca i pieniędzy. Ten follow-up to nowy rozdział tego samego sporu o pamięć — tym razem w Sejmie i w Kodeksie karnym.


Co się zmieniło

  • Wcześniej: opisywany przez nas spór o pamięć wołyńską toczył się głównie o symbole i zasługi — kto wznowił ekshumacje i kto postawi Mur Pamięci. Była to polityczna przepychanka między rządem a Pałacem Prezydenckim.
  • Teraz: ten sam konflikt trafił na poziom wiążącego prawa karnego — czyli przepisów, które realnie mówią, za co można trafić do więzienia. W Sejmie trwają prace nad prezydenckim projektem karzącym za tzw. banderyzm. Jego pierwsze czytanie odbyło się w połowie lipca 2026. Przez to spór o pamięć stał się też sprawą w stosunkach z Kijowem.

Co nowego

Obóz prezydencki przeniósł spór o pamięć wołyńską na grunt prawa karnego. Sejm pracuje nad prezydenckim projektem nowelizacji ustawy o IPN i Kodeksu karnego (nowelizacja to zmiana istniejącej ustawy). Cel: karanie za tzw. banderyzm.

Co konkretnie jest w projekcie według dostępnych źródeł:

  • Rozszerzenie zadań IPN o dokumentowanie i ściganie zbrodni członków oraz współpracowników Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów frakcji Bandery (OUN-B) i Ukraińskiej Armii Powstańczej (UPA). Dziś IPN zajmuje się m.in. formacjami, które współpracowały z III Rzeszą — projekt dokłada do tego zbrodnie OUN-B i UPA.
  • Karanie za publiczne propagowanie ideologii OUN-B i UPA oraz za gloryfikację Stepana Bandery i Romana Szuchewycza (gloryfikacja to publiczne wychwalanie, stawianie za wzór).
  • Karę do 3 lat pozbawienia wolności. Propagowanie banderyzmu ma zostać dopisane do przepisu Kodeksu karnego, który już dziś przewiduje taką samą karę za propagowanie ustrojów totalitarnych i nawoływanie do nienawiści. Wskazywany jest art. 256 k.k.
  • Zrównanie karania tzw. kłamstwa wołyńskiego z kłamstwem oświęcimskim. „Kłamstwo oświęcimskie” to karane już dziś zaprzeczanie Zagładzie Żydów (Holokaustowi). Projekt chce podobnie traktować zaprzeczanie zbrodni wołyńskiej.

Sejmowa debata o zakazie banderyzmu i kłamstwa wołyńskiego

Źródło: dorzeczy.pl

W połowie lipca 2026 odbyło się pierwsze czytanie projektu w Sejmie (to pierwszy etap prac nad ustawą, jeszcze przed głosowaniem o jej uchwaleniu), a debata była burzliwa. Szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki powiedział z mównicy, że rzeź wołyńska była ludobójstwem. Posłanka Klaudia Jachira (KO) wykrzyknęła z sali „Sława Ukrainie!”. Przeciwko poprawce zrównującej banderyzm z nazizmem i komunizmem opowiedział się poseł Konfederacji Sławomir Mentzen.

Jedno wymaga zastrzeżenia. Krąży liczba — 241 głosów przeciw odrzuceniu projektu wobec 199 za — ale nie znaleźliśmy jej potwierdzenia w dostępnym nam, oficjalnym wykazie głosowań Sejmu (ta strona jest zabezpieczona przed automatycznym dostępem). W materiałach prasowych pojawiają się też inne liczby, ale dotyczące odrębnych ustaw. Dlatego sam wynik liczbowy traktujemy jako niepotwierdzony. Potwierdzone jest natomiast to, że projekt przeszedł pierwsze czytanie, nie został odrzucony i skierowano go do dalszych prac. Na dzień publikacji nie został uchwalony.

Jak zareagowała Ukraina

Kijów zareagował ostrożnie, ale stanowczo. Rzecznik MSZ Ukrainy Heorhij Tychyj wezwał stronę polską do „rozwagi” i oświadczył: „Przestrzegamy stronę polską przed jednostronnymi krokami eskalacyjnymi”. Dodał, że Ukraina uważnie śledzi prace nad projektem w Sejmie, a zarazem — że „Ukraina i Polska są skazane na dobrosąsiedztwo w imię obrony naszej niepodległości, wolności i bezpieczeństwa”. Wypowiedź rzecznika cytowała ukraińska agencja Ukrinform.

Reakcja MSZ Ukrainy na projekt Nawrockiego

Źródło: fakt.pl

Krytyczni byli też polscy prawnicy. Eksperci cytowani przez „Rzeczpospolitą” ocenili pomysł jako „zły pomysł”, wskazując na ryzyko dla wolności słowa.

Warto pamiętać o skali kontekstu społecznego: w Polsce mieszka blisko milion obywateli Ukrainy. Równolegle z projektem o banderyzmie Karol Nawrocki skierował do Sejmu odrębny projekt, który zaostrza przepisy o nielegalnym przekraczaniu granicy i wydłuża czas, jaki trzeba czekać na możliwość ubiegania się o polskie obywatelstwo.


Co wciąż aktualne

Nowy projekt nie powstaje w prawnej próżni — i tu leży odpowiedź na pytanie, czy to gest symboliczny, czy realna zmiana.

  • Polska już raz próbowała karać w tym obszarze. Głośny art. 55a ustawy o IPN wprowadzono nowelizacją z 2018 roku. Jego pierwotną karę więzienia jednak wycofano, a w styczniu 2019 roku Trybunał Konstytucyjny uznał za niekonstytucyjne przepisy ustawy o IPN dotyczące zbrodni „ukraińskich nacjonalistów” — między innymi z powodu nieostrości pojęć (czyli tego, że przepisy były sformułowane zbyt ogólnie, nie było jasne, co dokładnie jest karane). To dlatego prawnicy ostrzegają, że nowy projekt może wpaść w te same konstytucyjne problemy.
  • Spór o pamięć wołyńską wciąż jest żywym tłem. Opisany przez nas w artykule z 11 lipca 2026 konflikt o zasługi za wznowienie ekshumacji to ta sama linia napięcia, która dziś napędza projekt karny — z tą różnicą, że przenosi się on z pola symboli na pole prawa.

Podsumowanie

Prezydencki projekt to nie tylko gest. Zawiera konkretne narzędzia: rozszerza kompetencje IPN o zbrodnie OUN-B i UPA oraz przewiduje karę do 3 lat więzienia za propagowanie ideologii banderyzmu i gloryfikację Bandery czy Szuchewycza. Przeszedł pierwsze czytanie w burzliwej atmosferze i trafił do dalszych prac, choć dokładny wynik głosowania pozostaje u nas niepotwierdzony, a ustawy jeszcze nie uchwalono. Ukraina wezwała do rozwagi i ostrzegła przed eskalacją, nie zrywając zarazem deklaracji o „dobrosąsiedztwie”. A ponieważ podobne przepisy raz już uznano za niekonstytucyjne z powodu nieostrości, o realnym znaczeniu ustawy zdecyduje nie sama zapowiedź, lecz ostateczne brzmienie przepisów i to, czy przetrwają test zgodności z konstytucją.