Kluczowe ustalenia
- Rządowy pakiet osłonowy CPN (skrót od „Ceny Paliwa Niżej") składał się z trzech elementów: obniżonego do 8 proc. VAT, urzędowych cen maksymalnych wyznaczanych codziennie oraz limitu marży, jaką stacja może doliczyć. Ten pakiet wygasł 30 czerwca 2026. Od 1 lipca VAT na paliwa wrócił z 8 proc. do 23 proc., a ceny na stacjach znów zaczął ustalać rynek.
- Ostatniego dnia obowiązywania cen urzędowych (30 czerwca) litr benzyny Pb95 nie przekraczał 6,00 zł, Pb98 kosztowała ok. 6,68 zł, a olej napędowy (diesel) ok. 6,19 zł.
- Po zniknięciu pakietu ceny benzyny i diesla wzrosły o blisko 90 groszy na litrze — więcej, niż wcześniej przewidywali analitycy BM Reflex, którzy spodziewali się podwyżek rzędu 40–60 groszy.
- Sam powrót VAT z 8 do 23 proc. przy cenie wyjściowej ok. 6,00 zł/l odpowiada za wzrost ceny brutto (czyli z podatkiem) o ok. 83 grosze. To znaczy, że większą część podwyżki wywołała zmiana stawki podatku, a nie nagły wzrost marż stacji.
- Posłowie PiS złożyli 6 lipca w Sejmie projekt ustawy obniżający VAT i akcyzę (drugi podatek zawarty w cenie paliwa) oraz znoszący podatek od sprzedaży detalicznej dla benzyny, diesla i LPG w okresie od 3 lipca do 30 września 2026.
- Główny problem projektu: Komisja Europejska stwierdziła, że prawo UE w ogóle nie pozwala na obniżoną stawkę VAT na paliwa silnikowe, a dozwolona obniżka akcyzy sięga tylko unijnego minimum — czyli ok. 29 gr na litrze benzyny i 28 gr na oleju napędowym.
- W odpowiedzi na drożejące paliwo rząd nie postawił na cięcie podatków, lecz na podatek od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych. „Nadzwyczajne zyski" to zyski powyżej ustalonego progu referencyjnego — od tej nadwyżki firma płaci dodatkową daninę. Sejm uchwalił ten podatek 19 czerwca 2026.
Kontekst i tło
Pakiet CPN był reakcją rządu na skok cen paliw wiosną 2026 roku. Pod koniec marca — gdy notowania diesla dodatkowo podbiła wojna w Iranie — średnia cena benzyny Pb95 sięgała ok. 7,14 zł/l, a oleju napędowego aż ok. 8,69 zł/l. Po uruchomieniu osłon w nocy z 30 na 31 marca ceny spadły gwałtownie: benzyna Pb95 potaniała nawet o 1,2 zł na litrze, a olej napędowy o 80–90 groszy.
Mechanizm opierał się na trzech filarach. Po pierwsze — VAT obniżony do 8 proc. Po drugie — ceny maksymalne, czyli górne pułapy cen ogłaszane codziennie przez ministra energii; wyżej stacja nie mogła zejść. Po trzecie — gwarantowany sieciom limit marży detalicznej (tego, ile stacja dokłada do ceny hurtowej) rzędu 30 groszy na litrze.

Źródło: portalsamorzadowy.pl
Program wygaszano etapami. Obniżona akcyza przestała obowiązywać już 16 czerwca, czyli przed pełnym końcem pakietu. W okresie 15–30 czerwca VAT był nadal obniżony do 8 proc. i wciąż działały ceny maksymalne, ale całkowite wyjście z osłon nastąpiło dopiero z końcem miesiąca. Od 1 lipca cena litra przestała być ustalana urzędowo i zaczął ją kształtować rynek. Razem z powrotem podstawowej stawki VAT do 23 proc. kierowcy od razu odczuli różnicę na stacjach.
Szczegółowa analiza
Skala podwyżki i jej rozbicie. Według notowań e-petrol.pl na okres 13–19 lipca 2026 detaliczne ceny wynosiły: Pb95 6,78–6,92 zł/l, olej napędowy 6,94–7,09 zł/l, Pb98 7,63–7,79 zł/l, a autogaz LPG 3,16–3,23 zł/l. Wobec 30 czerwca (Pb95 poniżej 6,00 zł, ON ok. 6,19 zł) oznacza to wzrost o blisko 90 groszy na litrze zarówno benzyny, jak i diesla — mniej więcej dwa razy więcej, niż zakładała przedwakacyjna prognoza BM Reflex mówiąca o 40–60 groszach.
Kluczowe pytanie brzmi: ile z tej podwyżki to sam podatek. Powrót VAT z 8 do 23 proc. przy cenie wyjściowej ok. 6,00 zł/l przekłada się na wzrost ceny brutto o ok. 83 grosze. Skąd to wychodzi: cena netto (bez podatku) to ok. 5,56 zł; mnożymy ją przez współczynnik 1,23/1,08 (nowy VAT podzielony przez stary) i dostajemy właśnie taki skok. Potwierdzają to dane hurtowe: w lipcu hurtowa cena benzyny Pb95 w PKN Orlen wynosiła ok. 5,50 zł/l netto, co po doliczeniu 23 proc. VAT daje 6,76 zł/l — czyli mniej więcej tyle, ile kierowcy płacą dziś na stacji. Innymi słowy: większość podwyżki wyjaśnia mechanika podatku i ceny hurtowej, a nie nagłe rozszerzenie marż stacji.
Projekt PiS i jego wykonalność. Projekt złożony 6 lipca przez posłów, których firmowali m.in. Jacek Sasin, Przemysław Czarnek i Zbigniew Kuźmiuk, zakłada obniżkę VAT i akcyzy oraz zwolnienie z podatku od sprzedaży detalicznej dla benzyny, diesla i LPG. Na konferencji politycy PiS mówili o „drakońskich podwyżkach cen paliw" i twierdzili, że rząd chce „złupić Polaków".
Projekt ma jednak dwie słabości. Po pierwsze, wskazuje jako datę wejścia w życie 3 lipca — a więc dzień sprzed jego złożenia w Sejmie. Nadaje mu to charakter działania wstecz, czyli tzw. retroakcji podatkowej — prawo działałoby na czas przed jego uchwaleniem. Po drugie — i to ważniejsze — Komisja Europejska stwierdziła, że prawo UE nie pozwala obniżyć stawki VAT na paliwa silnikowe, bo unijna dyrektywa VAT w ogóle nie przewiduje dla nich stawki obniżonej. Legalna pozostaje jedynie obniżka akcyzy, i to tylko do unijnego minimum (najniższego poziomu dopuszczonego przez UE), co dla Polski oznacza ok. 29 groszy na litrze benzyny i 28 groszy na oleju napędowym. To wyraźnie mniej niż cała podwyżka związana z VAT.

Źródło: portalsamorzadowy.pl
Sami wnioskodawcy szacują koszt swojego pomysłu dla budżetu na ok. 3,8 mld zł ubytku z VAT, ok. 800 mln zł z akcyzy i ok. 100 mln zł z podatku od sprzedaży detalicznej. Są to jednak wyliczenia samych autorów projektu — Ministerstwo Finansów nie przedstawiło własnej, niezależnej wyceny.
Kontrpropozycja rządu. Zamiast ciąć podatki i obciążać budżet, rząd postanowił przerzucić koszt na spółki paliwowe. Sejm uchwalił 19 czerwca ustawę o podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych (sam projekt rządowy przyjęto 16 czerwca). Danina ma wynosić 60 proc. od nadwyżki ponad próg referencyjny za okres marzec–grudzień 2026 — czyli firma płaci 60 proc. tylko od tej części zysku, która przekracza ustalony poziom, nie od całości. Ciężar rozłoży się nierówno: udział Orlenu w podstawie opodatkowania ma sięgnąć ok. 60 proc., a pozostałych firm na rynku ok. 40 proc. Wpływy szacowane są na ok. 4 mld zł i mają posłużyć sfinansowaniu samego pakietu CPN. Pierwsza zaliczka — obejmująca okres od marca do lipca — zostanie rozłożona na cztery równe raty płatne od września do grudnia 2026.
Ustawa czeka na podpis prezydenta Karola Nawrockiego; resort energii deklarował, że na razie nie słyszy sprzeciwu ze strony Kancelarii Prezydenta. Minister energii Miłosz Motyka tłumaczył podatek jako reakcję rządu na gwałtowny wzrost marż w branży paliwowej od marca 2026 roku — argumentował, że koncerny zbyt szybko podnoszą ceny paliw. To ustawia całą debatę wokół jednego pytania: kto ma zapłacić za tańsze tankowanie — budżet państwa poprzez niższe podatki (linia PiS), czy spółki paliwowe poprzez daninę od zysków (linia rządu).
Co pozostaje otwarte
- Ostateczna decyzja prezydenta Karola Nawrockiego w sprawie podpisu pod ustawą o podatku od nadzwyczajnych zysków — bez niej mechanizm finansujący nie wejdzie w życie.
- Dalszy los projektu PiS w Sejmie oraz to, czy wnioskodawcy dostosują go do stanowiska Komisji Europejskiej, które ogranicza pole manewru przy VAT.
- Niezależna wycena kosztów projektu przez Ministerstwo Finansów, której na razie brak — publiczne pozostają wyłącznie szacunki autorów.
Podsumowanie
Po wygaśnięciu pakietu CPN z końcem czerwca 2026 benzyna i olej napędowy podrożały o blisko 90 groszy na litrze. Większość tej podwyżki — ok. 83 grosze — wynika z powrotu VAT z 8 do 23 proc., a nie z nagłego wzrostu marż. Projekt PiS z 6 lipca obiecuje obniżkę cen, ale zderza się z prawem UE: Komisja Europejska nie dopuszcza obniżonego VAT na paliwa, a dozwolona obniżka akcyzy sięga tylko ok. 29 groszy na litrze. W tym samym czasie rząd wybrał inną drogę — podatek od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych, który ma przynieść ok. 4 mld zł i sfinansować dawne osłony bez obciążania budżetu. Spór sprowadza się do jednego pytania: czy niższe ceny na stacji ma opłacić budżet, czy koncerny paliwowe.