Co napisaliśmy poprzednio
17 lipca opublikowaliśmy analizę Projekcja NBP z 10 lipca: inflacja w celu, ale ścieżkę na 2026-2027 podniesiono. Projekcja to po prostu prognoza banku centralnego. Ustaliliśmy wtedy, że NBP podniósł prognozę inflacji na 2026 rok do 2,9 proc. i na 2027 do 2,7 proc. Mimo tej podwyżki cała ścieżka nadal mieściła się w paśmie wokół celu 2,5 proc. — czyli poziomu wzrostu cen, do którego bank dąży.
Bieżące dane wyglądały wtedy jeszcze lepiej. W czerwcu inflacja spadła do 2,5 proc., czyli dokładnie do celu. Jeden wątek zostawiliśmy jednak wprost jako nierozstrzygnięty: ile do lipcowego odczytu dołoży wygaśnięcie rządowego pakietu CPN. Krążące w mediach szacunki rzędu 0,3-0,4 pkt proc. nie miały wtedy potwierdzenia w źródłach, do których udało nam się dotrzeć.
Dziewięć dni później, w tekście Paliwo najdroższe od czterech lat, opisaliśmy ten sam spór z perspektywy samej stacji benzynowej. Wstępny odczyt GUS z 31 lipca jest pierwszym twardym testem obu tych tekstów.
Co się zmieniło
-
Wcześniej: bieżąca inflacja spadła w czerwcu do 2,5 proc. rok do roku (czyli w porównaniu z tym samym miesiącem rok wcześniej) i trafiła dokładnie w cel NBP. Teraz: w lipcu wskaźnik podskoczył do 3,0 proc. rok do roku, a w porównaniu miesiąc do miesiąca ceny wzrosły o 0,8 proc. Tak wynika z szybkiego szacunku GUS — czyli wstępnego odczytu, który urząd podaje zanim opublikuje pełne dane. Ogłoszono go 31 lipca 2026 r. To wyjście ponad środek celu, ale odczyt był zgodny z konsensusem prognoz — czyli ze średnią z przewidywań ekonomistów — i nie zaskoczył rynku.
-
Wcześniej: o skali podwyżek na stacjach wiedzieliśmy tyle, że po 1 lipca olej napędowy na niektórych stacjach podrożał nawet o złotówkę na litrze. Teraz: mamy twardy pomiar całej kategorii. Ceny paliw do prywatnych środków transportu wzrosły w lipcu o 15,8 proc. rok do roku i o 13,9 proc. wobec czerwca. To najmocniej drożejąca pozycja w całym koszyku zakupów.

Źródło: biznes.interia.pl
-
Wcześniej: pytanie o wpływ końca CPN na inflację musieliśmy zostawić otwarte. Teraz: jest odpowiedź i jest zaskakująco prosta. Podniesienie stawki VAT na paliwa z 8 do 23 proc. — przy niezmienionej cenie netto, czyli bez podatku — daje wzrost ceny brutto o 13,89 proc. Wynika to wprost z rachunku: 1,23 podzielone przez 1,08 to właśnie tyle. GUS zmierzył 13,9 proc. Sama zmiana podatkowa mieści w sobie praktycznie cały lipcowy skok cen paliw, bez potrzeby odwoływania się do notowań ropy. Zastrzeżenie jest jedno, ale istotne: ten rachunek zakłada, że cena netto między czerwcem a lipcem się nie zmieniła. Żadne z dostępnych źródeł nie rozdziela obu efektów, więc bezpieczna konkluzja brzmi: rzędy wielkości się zgadzają, a kanał podatkowy wystarcza do wyjaśnienia obserwowanego ruchu.
-
Wcześniej: tańsza żywność była jednym z powodów, dla których czerwcowa inflacja spadła. Teraz: żywność i napoje bezalkoholowe nadal taniały — o 0,4 proc. rok do roku. Ten hamulec działał, tylko okazał się za słaby wobec tego, co stało się na stacjach.
-
Wcześniej: RPP (Rada Polityki Pieniężnej, która ustala stopy procentowe) była w trybie czekania, a nasz tekst kończył się na utrzymaniu stopy referencyjnej na 3,75 proc. Teraz: prezes NBP Adam Glapiński powiedział na konferencji po lipcowej decyzji, że nie wyklucza złożenia po wakacjach wniosku o obniżkę o 25 punktów bazowych (25 punktów bazowych to 0,25 pkt proc.). Deklaracja była jednak warunkowa. Prezes zastrzegł, że dotyczy sytuacji, w której nic się nie zmieni i parametry gospodarcze będą się kształtować tak jak w tej chwili. Dodał też, że trudno mu przewidzieć, co zdecydują członkowie Rady.
Co nowego
Wygaszanie CPN nie było jednym ruchem, tylko dwoma
Najczęstsze uproszczenie w dyskusji o lipcowym odczycie brzmi: „1 lipca skończył się CPN”. W rzeczywistości pakiet rozmontowywano etapami.
Najpierw, 16 czerwca 2026 r., przestała obowiązywać obniżka akcyzy — czyli dodatkowego podatku doliczanego do paliwa. Chodziło o 29 gr na litrze benzyny i 28 gr na litrze oleju napędowego. Dopiero dwa tygodnie później, 1 lipca, weszły w życie dwie pozostałe zmiany. Stawka VAT na benzynę, olej napędowy i biokomponenty wróciła z obniżonych 8 proc. do podstawowych 23 proc., a jednocześnie przestały obowiązywać ceny maksymalne — czyli odgórny limit, powyżej którego stacje nie mogły podnieść ceny benzyny i oleju napędowego.

Źródło: bankier.pl
Te ceny maksymalne to element, o którym łatwo zapomnieć, a który decydował o dziennym rytmie cen na stacjach: ustalał je codziennie minister energii. W ostatnim dniu obowiązywania pakietu, 30 czerwca, benzyna Pb95 mogła kosztować maksymalnie 6,00 zł za litr. Analitycy BM Reflex prognozowali jeszcze przed 1 lipca, że sam powrót wyższego VAT podniesie średnie ceny paliw o 30-50 gr na litrze — i to się w skali kraju sprawdziło.
Dwuetapowość ma praktyczną konsekwencję dla czytania danych: część efektu akcyzowego siedzi już w czerwcowym odczycie 2,5 proc. Porównanie „czerwiec kontra lipiec” nie mierzy zatem całego demontażu pakietu, tylko jego drugą, podatkowo-regulacyjną ratę.
Reszta koszyka nie oszalała
Gdyby lipcowy skok był początkiem szerokiej fali drożyzny, widać by to było poza stacjami benzynowymi. Nie widać.
Ceny nośników energii — czyli prądu, gazu i ciepła — wzrosły o 4,0 proc. rok do roku. Żywność, jak wspomnieliśmy, potaniała. A najważniejszy wskaźnik szerokości presji cenowej, czyli inflacja bazowa (inflacja liczona po wyłączeniu cen żywności i energii, żeby pokazać „trwały” trend), została oszacowana na 3,1 proc. — wobec 3,0-3,1 proc. w czerwcu, jak wyliczał dyrektor Departamentu Analiz i Badań Ekonomicznych NBP Jacek Kotłowski. Innymi słowy: bazowa praktycznie nie drgnęła.
Warto przy tym wiedzieć, skąd ta liczba pochodzi. GUS nie publikuje inflacji bazowej w szybkim szacunku — wskaźnik po wyłączeniu żywności i energii oblicza i podaje Narodowy Bank Polski, zwykle kilka dni po pełnym komunikacie urzędu statystycznego. To, co krąży od 31 lipca, jest szacunkiem analityków, nie odczytem urzędowym.
Ropa: tło jest realne, ale precyzyjne liczby nie wytrzymały weryfikacji
Geopolityczny impuls istnieje i jest potwierdzony. Irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej poinformował, że w Cieśninie Ormuz dwa statki zostały unieruchomione, a dwa inne zrezygnowały z próby przepłynięcia niebezpieczną trasą.

Źródło: bankier.pl
Nie udało nam się natomiast potwierdzić konkretnych poziomów zamknięcia notowań przypisywanych sesji z 31 lipca — 90,12 USD za baryłkę Brent i 84,67 USD za WTI. Źródła zgodnie potwierdzają przekroczenie progu 90 dolarów przez ropę Brent, ale podają rozbieżne wartości dla poszczególnych sesji. Dlatego pozostajemy przy stwierdzeniu ogólnym: ropa jest droga i geopolitycznie nerwowa, ale to nie ona odpowiada za lipcowy skok na polskich stacjach. Odpowiada za to, że baza cenowa, na którą nałożono wyższy VAT, jest wysoka.
Ekonomiści ING Banku Śląskiego ostrzegali wcześniej, że gdyby blokada Cieśniny Ormuz przedłużała się poza koniec czerwca, rosłyby ryzyka sygnalnych podwyżek stóp o 25-50 punktów bazowych. Sygnalna podwyżka to niewielki ruch, którym bank pokazuje kierunek, a nie walczy z inflacją na całego. To pokazuje, po której stronie leży ryzyko, jeśli sytuacja się pogorszy.
Spór polityczny: obie strony mówią o czymś innym
Po odczycie w debacie publicznej pojawiła się teza, że rząd podbił inflację, rezygnując z pakietu Ceny Paliw Niżej. Wcześniej rząd posługiwał się narracją odwrotną — „żegnamy drożyznę”.

Źródło: pb.pl
Przy danych GUS obraz jest taki: teza o sprawstwie decyzji rządowej jest mechanicznie trafna — to zmiana stawki podatkowej, a nie rynek, wyjaśnia niemal cały ruch na paliwach. Ale zarzut ma drugie dno, o którym w sporze się nie mówi: pakiet CPN nie obniżał realnych kosztów, tylko przesuwał je z ceny na stacji do budżetu państwa. Jego wygaszenie nie stworzyło nowej drożyzny — ujawniło tę, która była finansowana z podatków. Z kolei rządowe „żegnamy drożyznę” opierało się na odczytach z okresu, gdy osłona jeszcze działała, więc jako opis trwałego stanu było przedwczesne.
Jedna uwaga porządkowa: sprawdzaliśmy też cytat przypisywany szefowi Kancelarii Prezydenta — „To jest oczywiście odpowiedzialność rządu”. Nie znaleźliśmy go w żadnym ze sprawdzonych źródeł, więc go nie przytaczamy jako wypowiedzi.
Co to znaczy dla raty kredytu
Tu sprawa jest najpierw kalendarzowa, a dopiero potem ekonomiczna. Sierpniowe posiedzenie RPP nie jest posiedzeniem decyzyjnym — na niektórych posiedzeniach Rada nie głosuje nad stopami. Dlatego najbliższa możliwa zmiana stóp przypada na wrzesień. Lipcowa decyzja o pozostawieniu stóp bez zmian była czwartą taką z rzędu — ostatnia obniżka miała miejsce w marcu 2026 r.
Czy odczyt 3,0 proc. zamyka drogę do wrześniowego cięcia stóp? Na podstawie tego, co da się dziś potwierdzić — nie zamyka, ale zawęża. Za cięciem przemawia to, że skok jest jednorazowy, podatkowy i nie rozlał się na inflację bazową. Przeciw przemawia warunek postawiony przez samego prezesa NBP: obniżka miała być rozważana, jeśli parametry gospodarcze nie zmienią się względem lipca. Odczyt o pół punktu wyższy od czerwcowego jest właśnie taką zmianą. Decydujące będą pełne dane GUS, zapowiedziane na 13 sierpnia 2026 r., oraz sierpniowy odczyt, w którym efekt VAT znika z porównania miesiąc do miesiąca.
Osobna zmienna to polityka fiskalna, czyli decyzje rządu o podatkach i wydatkach. Minister energii Miłosz Motyka zadeklarował, że rząd nie wyklucza powrotu osłon na ceny paliw, jeśli sytuacja na Bliskim Wschodzie gwałtownie się pogorszy, ale priorytetem pozostaje rynkowe obniżenie cen.
Co wciąż aktualne
- Odczyt 3,0 proc. nadal mieści się w paśmie celu NBP. Cel to 2,5 proc. z dopuszczalnym odchyleniem plus/minus 1 pkt proc., czyli przedział od 1,5 do 3,5 proc. — rama, którą opisaliśmy w naszym artykule z 17 lipca. Lipiec jest powyżej środka celu, ale formalnie wciąż w celu.
- Lipcowa projekcja NBP trzyma się danych. Bank zakłada 2,9 proc. średniorocznie w 2026 r. — a że to średnia za cały rok, a nie pojedynczy miesiąc, pojedynczy odczyt 3,0 proc. jej nie przekreśla.
- Stopy pozostają na poziomie z lipca: referencyjna (podstawowa) 3,75 proc., lombardowa 4,25 proc. i depozytowa 3,25 proc.. Lombardowa to koszt najdroższego pożyczania w banku centralnym, depozytowa — oprocentowanie środków tam składanych.
Podsumowanie
Lipcowa inflacja urosła do 3,0 proc., ale to nie jest powrót drożyzny — to powrót podatku. Paliwa podrożały o 13,9 proc. w miesiąc, a sam skok stawki VAT z 8 na 23 proc. daje matematycznie 13,89 proc. Poza stacjami benzynowymi nic się nie zapaliło: żywność nadal tanieje, nośniki energii rosną umiarkowanie, a inflacja bazowa praktycznie stoi w miejscu.
Spór o to, „kto podbił inflację”, jest przy tych danych sporem o definicje. Decyzja rządu rzeczywiście wywołała ruch w indeksie, ale pakiet CPN nigdy nie obniżał kosztów paliwa — przenosił je z ceny na stacji do budżetu. Jego koniec pokazał cenę, która i tak była płacona.
Dla kredytobiorcy wniosek jest ostrożny: wrześniowa obniżka nie jest wykluczona, bo skok ma charakter jednorazowy, ale prezes NBP wiązał ją z warunkiem, że nic się nie zmieni — a coś się zmieniło. Najbliższe punkty na kalendarzu to pełne dane GUS 13 sierpnia i wrześniowe posiedzenie Rady, bo sierpniowe nie jest decyzyjne.